Chelsea – Arsenal 2:0

Niedzielny pojedynek najlepszych londyńskich zespołów nie przyniósł wielu niespodzianek. Chelsea i Arsenal grały tak, jak można się było spodziewać i to samo można powiedzieć o wyniku. Kolejna strata punktów przez zespół Wengera nie tylko każe zapomnieć o szansach na tytuł, ale też daje nadzieję wszystkim, którzy są w tabeli niżej. Bohaterami meczu – wyjątkowo efektywni: Drogba i Čech.

Już po ośmiu minutach mecz był “ustawiony” i obrońcy Arsenalu mogli tylko kopać powietrze i przeklinać swój ciężki los. Po rzucie rożnym niezbyt wysoki Malouda zdołał zgrać głową piłkę na długi słupek, nikt (konkretniej: Clichy) nie kwapił się by ją wybić, a Drogba skorzystał z okazji i dal Chelsea prowadzenie. Od tego momentu goście grali swoją piękną, lecz nieskuteczną piłkę. Stworzyli dwie lub trzy dobre okazje, ale brakło egzekutora. W pojedynkach z Arszawinem świetnie spisywał się bramkarz gospodarzy.

Zespół Wengera przeważał, grając dużo prostopadłych, niekoniecznie długich, piłek. Najwięcej dostarczał ich oczywiście Fabregas, który też często ustawiał się w bezpośrednim pobliżu pola karnego lub wchodził na nie. Słabo radził sobie Walcott, który był niemal niewidoczny, nieco lepiej Nasri. Obaj najczęściej szybko tracili piłkę, co można też powiedzieć o Arszawinie, któremu już pewnie zbrzydła gra na środku ataku i przepychanie się z wyższymi o głowę obrońcami. Arsenal grał o tyle futbol totalny, że daleko do przody wybiegał także Song, momentami nawet środkowi obrońcy. Taka taktyka poskutkowała – podobnie jak tydzień temu w meczu z MU – stratą drugiej bramki.

W 23. minucie Arsenal stracił piłkę jakieś 40 metrów od bramki Čecha. Z własnej połowy wyprowadził ją Lampard, w odpowiednim momencie zgrał na prawo do Drogby, który wyjątkowo efektywnie zszedł do środka, minął Clichy’ego dryblingiem i piekielnie mocnym strzałem nie dał szans Almunii. To był schemat akcji, po jakiej bramki strzelają zespołowi Wengera wszyscy najmocniejsi przeciwnicy. Menedżer najwyraźniej poświęca stabilność obrony dla ofensywnej gry, ale nie jest to dobrym pomysłem z punktu widzenia tabeli. Arsenal miał przewagę w posiadaniu piłki, ale nikt poza Fàbregasem nie potrafił dograć kluczowych podań do trójki napastników. Momentami było widać też brak zgrania, który wynikał pewnie z bezradności wobec solidnej taktyki rywala.

Lekarstwo Ancelottiego na ofensywną grę i niewątpliwe umiejętności gości było proste i na pewno powinni wziąć je pod uwagę wszyscy ligowi taktycy. Jego zespół nie stosował pressingu, czekając na własnej połowie i dopiero tam blisko pilnując każdego przeciwnika. Dzięki temu trudno było Fabregasowi czy Walcottowi jednym dryblingiem zrobić sobie więcej miejsca na podanie lub rajd. Schematy kontrataku też gospodarze mają świetnie przećwiczone, co pokazała bramkowa akcja, przy której Anelka ściągnął dwóch graczy do środka, robiąc miejsce Drogbie. “Wybrzeżańczyk” był bliski hat-tricka, ale po kolejnym świetnym w tym sezonie rzucie wolnym, piłka odbiła się od poprzeczki.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: