Real – Barcelona 2:1

Real pokonał Barcelonę bronią, której najbardziej się obawiała – solidną obroną i kontratakiem. Mimo że można się było spodziewać właśnie takiej gry ze strony gospodarzy, Katalończycy nie stanęli na wysokości zadania. Zabrakło do tego Xaviego, Vilanovy, Puyola i ogólnie dobrej formy zespołu. Za to Real zagrał dobrze, w raczej rezerwowym składzie, i wygrał zasłużenie.

Mourinho zdecydował się oszczędzać siły swoich najlepszych graczy na wtorkowy mecz z Man. United. Wystawił skład bez Cristiano Ronaldo, Arbeloi, Özila, Khediry, Alonso. W środku pola ustawił Pepe i Modricia, który poza tym że rozgrywał, także miał za zadanie odbierać rywalom piłkę. Na skrzydłach zagrali Callejon i środkowy napastnik Morata – i obaj angażowali się bardzo mocno w defensywę, wracając za każdą akcją Barcelony. Jedynym napastnikiem był Benzema i już w 6. minucie zdobył bramkę na 1:0, wykorzystując ładną centrę Moraty i błąd w kryciu Mascherano.

Barcelona grała swoim standardowym ustawieniem 4-3-3, z tym że Xaviego na środku pola zastępował Thiago, a na lewym skrzydle zagrał David Villa. Brak rozgrywającego było bardzo dobrze widać – zespół nie przechodził pod bramkę rywali tak płynnie jak zwykle i choć wymieniał bardzo dużo podań, utrzymywał się długo przy piłce, nie stwarzał zagrożenia dla Diego Lopeza. Dlatego obraz gry był podobny do tego w przegranym kilka dni wcześniej meczu z Milanem. Barcelona zdołała jednak wyrównać już w 18. minucie. Messi dobrze wyszedł do prostopadłego podania, wyjątkowo łatwo ograł Ramosa i strzelił w krótki róg.

Od początku drugiej połowy na boisku było coraz więcej fauli i przepychanek. Barcelona wyraźnie osłabła, choć w jednej sytuacji dopiero Varane uratował swój zespół w ostatniej chwili blokując strzał Villi. Po godzinie gry C. Ronaldo zastąpił Benzemę na środku ataku, na boisko weszli też Khedira i Arbeloa. Szybko idealną sytuację Moracie wypracował ładnym podaniem Pepe, ale młody napastnik strzelił w Valdés. W 82. minucie było już 2:1, po główce Ramosa, który przy rzucie rożnym wykorzystał słabe krycie ze strony rywali. Asystę zaliczył rozgrywający Realu w tym meczu – Modric. Po pięciu minutach w słupek z wolnego trafił Ronaldo.

Przez ostatnie 15 minut wyraźnie dominował Real a Barcelona była zupełnie bezradna, ledwo wychodząc ze swojej połowy. Mimo to, było blisko remisu. W 91. minucie Ramos faulował na polu karnym Adriano, a sędzie bez powodu nie odgwizdał tego faulu, a potem błyskawicznie zakończył mecz, dając jeszcze żółtą kartkę Inieście i czerwoną Valdésowi – za protesty.

Real zasłużył na wygraną, a to że dokonał tego bez wielu podstawowych graczy będzie bolało kibiców Barcelony jeszcze bardziej. Właściwie niczym nie zaskoczył, ale idealnie zneutralizował mocne punkty rywali.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: