Betis – Real Sociedad 3:0

Mimo znacznie wyższej pozycji w tabeli, baskijscy goście nie mieli większych szans w stolicy Andaluzji i zasłużenie i wysoko przegrali. Siłą Betisu był przede wszystkim środek pola, który atakował Real Sociedad na zmianę lewą, prawą i środkiem. Najbardziej błyszczał w niej Canales, ale cała linia pomocy sprawiała bardzo dobre wrażenie płynną grą, także debiutujący wypożyczony z Barcelony Aleñá.

Gospodarze rozgrywali cierpliwie – większość akcji prowadzili wieloma krótkimi podaniami, aż goście odkryli się i pozwolili im przyspieszyć. Dzięki wysokich umiejętności czwórki ofensywnych pomocników i do tego jeszcze bocznych obrońców, te akcje szły płynnie. Osamotniony z przodu Iglesias raczej czekał na piłkę niż ją rozgrywał. Strzelił za to pierwszego gola – głową po centrze Canalesa z rożnego w 27. minucie. W tej sytuacji wysoki napastnik przeskoczył dwóch obrońców RSSS.

Przed przerwą kompletnie niewidoczne były gwiazdy gości: Oyarzabal i Ødegaard, którzy mieli gorszy dzień – także dzięki waleczności Gonzáleza i Guardado. Pierwszą w miarę dobra okazję na bramkę miał w doliczonym czasie Portu – i wykorzystał ją, ale ze spalonego. Było wtedy już 2:0 – po stracie Ødegaarda po prawej pola karnego i centrze Emersona. Weteran pewnie z bliska pokonał Aleksa Remiro.

W drugiej połowie w końcu ożywiły się ataki gości, którzy najbardziej spektakularną okazję na gola mieli w 57. minucie. Robles wyszedł przed pole karne, wybił piłkę, a na środku boiska przejął ją Merino i bez namysłu uderzył. 50-metrowy strzał nie wpadł do siatki dzięki poprzeczce. Trener Alguacil po przerwie szybko zmienił Isaka a na środku ataku w jego miejsce grał raczej nie przyzwyczajony do tej pozycji Portu, który zmarnował jedną niezłą sytuację na gola w 71. minucie, po najładniejszej akcji gości. Chwilę potem na boisko wszedł Willian José, ale nie pokazał niczego wielkiego.

W doliczonym czasie drugiej połowy Betis pokazał piękną kontrę i po wymianie wielu szybkich podań swoją szansę wykorzystał Canales, ustalając wynik meczu. Gdyby Betis grał tak w każdym meczu, walczyłby o puchary. Niestety dla kibiców nad Guadalkiwirem, był to wyjątek, mimo wielkich pieniędzy stale inwestowanych w znane nazwiska. Tym razem błyszczał także 22-letni Edgar González, który do tej pory zagrał w La Liga tylko dwa razy.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: