Inter – Juventus 2:1

Po kompromitującej pucharowej porażce z Hapoelem, Inter zasłużenie wygrał z mistrzem, który tym razem był zmęczony – lub nie do końca zmotywowany. Od początku do końca gospodarze bardziej chcieli wygrać, częściej byli przy piłce i choć ataki nie zawsze im wychodziły, ich zaangażowanie przeważyło nad wyrachowaniem Juventusu.

Inter pokonał Juventus przede wszystkim w środku pola, w którym trener De Boer wystawił pięciu zawodników: najbardziej cofniętego Medela, rozgrywającego z głębi Banegę, skrzydłowych Édera i Candrevę i mającego dużo swobody taktycznej za napastnikiem Joao Mario. Przez pierwsze 60 minut ataki Interu były zbyt wolne, by “rozklepać” obronę gości, z której już po 25 minutach wypadł kontuzjowany Benatia. Dopiero gdy piłkarze Allegriego byli już zmęczeni, Icardi i koledzy dostali więcej pola do popisu.

Juventus grał minimalistycznie – jakby mając nadzieję na to, że Inter prędzej czy później straci werwę i popełni błędy, które pozwolą gościom strzelić bramkę. I trzeba powiedzieć, że był blisko, bo w 66. minucie po wejściu Alexa Sandro lewą stroną, środkowi obrońcy gospodarzy w polu karnym nie upilnowali Lichtsteinera i było 0:1. Nie poddali się jednak, tylko zaraz po wznowieniu ruszyli do ataków i już po dwóch minutach było 1:1. Banega dośrodkował z rogu, Icardi przeskoczył Mandżukicia i nie dał szans Buffonowi.

Po kolejnych minutach decydującą bramkę strzelił głową rezerwowy Perišić – po głupiej stracie Sandro na lewej stronie i centrze Icardiego. W kolejnych meczach Chorwat powinien już wychodzić w pierwszym składzie, bo był znacznie dynamiczniejszy od Edera i właśnie to było potrzebne zespołowi – tym bardziej że Candreva był widoczny przede wszystkim w grze defensywnej – w atakach nie dawał zespołowi zbyt wiele.

W zespole Juventusu bardzo słabo wypadł środek pola, który dał się zdominować przeciwnikom. Khedira irytował niedokładnymi podaniami, Pjanić zbyt rzadko miał szansę rozgrywać i był mało mobilny, Asamoah w obronie był pewny, ale w ataku nie pomagał. Jeśli De Boerowi uda się zbudować lepszą atmosferę w szatni w oparciu o to zwycięstwo, Inter może jeszcze w tym sezonie powalczyć o podium. Potencjał jego kadry jest ogromny – ale wszyscy piłkarze przychodzący tam w ostatnich latach błyskawicznie tracili na wartości. Jeśli Holendrowi uda się odwrócić ten trend i sprawić, że każdy z graczy poczuje się częścią zespołu, zasłuży na wdzięczność fanów. Na pewno będzie to trudne, bo w meczu z Juve nie grali tacy piłkarze jak: Kondogbia, Gabriel, Brozović, Jovetić, Biabiany, Ansaldi, Ranocchia, Nagatomo, Palacio.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: