Lazio – Juventus 1:1

W tym meczu Juventus trenera Pirlo wyglądał dobrze. Bardzo solidnie w obronie, z przynajmniej kilkoma ofensywnymi akcentami w postaci Cristiano Ronaldo, Moraty i Kulusevskiego. Przez większą część tego meczu nie było wątpliwości, że jego zespół prowadzi zasłużenie. To nie wystarczyło jednak do zwycięstwa – bo Lazio, mimo słabej gry, się nie poddało i miało na ławce rezerwowych Caicedo, który strzelił w końcówce gola w trzecim meczu z rzędu.

Gospodarze, po rozegranym w tygodniu meczu z Zenitem, wyszli na boisko z trzema zwykle rezerwowymi w składzie. Żaden z nich nie grał dobrze i wszyscy zostali zmienieni. Cataldi na środku pola nie radził sobie z Kulusevskim, Muriqi z przodu był niewidoczny i nie potrafił sobie znaleźć miejsca – jak Correa – a Fares przegrywał na lewej stronie z Cuadrado, zarówno w obronie jak i ataku.

Kolumbijczyk był zresztą najlepszym graczem Juventusu. To, że potrafi szybko biegać, dryblować i dokładnie centrować, wiedzą już wszyscy, ale jego forma defensywna w tym sezonie jest nowością. W 15. minucie zaliczył asystę przy golu C. Ronaldo, po tym jak prostopadłą piłkę na prawo zagrał Bentancur. Przez całą pierwszą połowę Juventus grał znacznie lepiej. W obronie nie zostawiał graczom Lazio miejsca na środku, bo wszyscy pomocnicy bardzo uważnie kryli swoje sektory. Stąd brałą się bardzo duża liczba strat Luisa Alberto, który zwykle napędza akcje rzymian. Bocznym obrońcom Lazio bardzo żadko udawało się zacentrować. Bardzo dobrze do przodu pchał akcje gości Rabiot, odpowiednio przyspieszająć, zwalniając i podając do Kulusevskiego, który nie miał problemu z ogrywaniem przeciwników. Nic dziwnego, że Dybala siedzi na ławce rezerwowych.

Niezadowolenie z gry swojego zespołu trener Inzaghi wyraził trzema zmianami już po 10 minutach drugiej połowy. Przełomu nie było widać. Akcje gospodarzy były nieporadne i powolne. Jedyną dobrą okazję miał Marusić, który strzelił nad poprzeczką. C. Ronaldo powinien był w 65. minucie strzelić drugiego gola po akcji Kulusevskiego. Lazio zaczęło grać lepiej dopiero w ostatnich 20 minutach, a w 81. bardzo dobrą okazję zmarnował Marusic, który głową z 5 metrów strzelił prosto w bramkarza. Bardzo dobrze wszedł w mecz Akpa-Akpro, który podejmował same dobre decyzje.

Widać było, że Juventus opadł z sił, ale dla jego fanów i tak szokiem była 95. minuta, w której Correa, może trzeci raz w tym meczu, ograł dwóch obrońców, i podał na 10. metr, gdzie rezerwowy Caicedo błyskawicznie obrócił się z piłką i nie dał szans na obronę Szczęsnemu. Goście zasłużyli na zwycięstwo, ale dali je sobie odebrać. Do prowadzącego w tabeli Milanu mają teraz cztery punkty straty.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: