Osasuna – Atlético 1:3

Choć różnica potencjałów obu ekip jest ogromna, Osasuna u siebie nie murowała bramki i dzięki temu obejrzałem ciekawy mecz. Z wyniku jej fani zadowoleni mogą być już znacznie mniej, szczególnie że przy lepszej skuteczności gości mogła przegrać przynajmniej 1:5. Drużyna Simeone zagrała tym razem bardzo ofensywnie i kreatywnie, problemy miała natomiast ze skutecznością.

Atlético wyszło na boisko bez środkowego napastnika – João Félix raczej rozgrywał, bliżej lewej strony, a Llorente, który w teorii powinien grać z przodu, po prostu nie było widać. Goście wymieniali dużo krótkich podań w środku, grali szybko i pomysłowo – co przez pierwsze 10 minut wyglądało bardzo ładnie, ale nie przyniosło sytuacji bramkowych. Brakowało opcji na podanie do przodu – i na boki, gdzie przed przerwą gospodarze radzili sobie z Vitolo i Correą.

Osasuna z kolei miała z przodu aż dwóch adresatów podań i często korzystała z tej opcji grając długo i szybko. Forsowała też lewą stronę, na której dobrze współpracowali wypożyczony z Lazio Jony i doświadczony Iñigo Pérez, przeciwko którym walczył tylko Trippier. Takie akcje zwykle udawało się zwykle rozbijać środkowym obrońcom z Madrytu, ale dwa czy trzy raz pod bramką Oblaka było niebezpiecznie. Nieco szczęśliwie dla Atlético, w końcówce pierwszej połowy Roncaglia niepotrzebnie sfaulował na poku karnym Vitolo i Félix z karnego strzelił na 0:1.

Początek drugiej połowy należał do gości – tak samo jak i pierwszej. Correa i Llorente zamienili się miejscami, co obu wyszło na dobre. Kilka minut po przerwie Colchoneros mogli zresztą wygrywać 2:0 – ale po kolejnym karnym ten sam wykonawca trafił w słupek. Po chwili to samo, tym razem z gry, zrobił Correa. Kolejne okazje bramkowe dla drużyny Simeone posypały się, ale w końcu jedną z nich wykorzystali dopiero w 69. minucie – kiedy Koke prostopadle do Correi, ten zacentrował do Portugalczyka, który pewnie strzelił obok bramkarza.

Po czterech zmianach w ekipie Osasuny nadzieję na remis dał jej w 80. właśnie jeden ze zmienników, Budimir. Stało się to po centrze z prawej Garcii i zawstydzającym błędzie Savicia. Ten gol podsumował przestój w grze madrytczyków przez wcześniejsze dziesięć minut. Na szczęście dla nich argentyński trener posłał na boisko gracza, który błyskawicznie strzelił gola. Zrobił to Torreira po centrze Trippiera w 89. minucie.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: