Juventus – Milan 3:1

Milan pokazał w Turynie bardzo dobrą piłkę i przez całą pierwszą połowę przeważał. Na przerwę piłkarze trenera Gattuso schodzili z remisem, ale w drugiej połowie mecz wygrał swoimi decyzjami Allegri. Nie zawahał się zmienić w przerwie weterana Lichtsteinera, potem playmakera Pjanicia i zmienić ustawienia. W kluczowych dla wyniku akcjach pokazali się wprowadzeni na boisko Douglas Costa i Juan Cuadrado – za którymi gracze gości nie byli w stanie nadążyć.

Mecz rozpoczął nieco lepiej Milan – z Çalhanoğlu grającym wyraźnie na lewej pomocy i pełniącym miej więcej tę samą rolę, co na prawej Suso. W środku, za plecami André Silvy grał Bonaventura – mniej rozgrywający a bardziej wbiegający w jakąkolwiek lukę w obronie Juventusu. Mimo dynamicznego początku, już w 8. minucie mediolańczycy przegrywali. Wspaniałym strzałem z 20 metrów popisał się Dybala, który wykorzystał podanie Pjanicia i pięć metrów wolnego miejsca.  Goście mieli znakomitą okazję do wyrównania w 16. minucie, kiedy po centrze z rogu Çalhanoğlu Silva fatalnie przestrzelił głową. Portugalczyk przez cały mecz był aktywny, ale nie wykorzystywał sytuacji i gubił piłkę – i został zmieniony po przerwie.

Juventus zaczął mecz z trójką środkowych obrońców, którzy przy posiadaniu piłki wychodzili wysoko i pomagali w rozgrywaniu. Asamoah dość często włączał się w akcje lewą stroną, natomiast Lichsteiner nie radził sobie z połączonymi siłami Rodrigueza i Çalhanoğlu – najlepszego gracza Milanu. Turek zaliczył asystę przy  golu Bonucciego, który po rzucie rożnym przeskoczył Barzagliego i Chielliniego i pokonał Buffona w pierwszym pojedynku po odejściu z Turynu. Milan ładnie rozgrywał piłkę, wykorzystując przede wszystkim skrzydła. Juventus miał za to sporo miejsca na środku, gdzie poza trójką pomocników, często cofał się także Dybala – czasami pomagający Higuaínowi w ataku, czasami schodzący na boki.

Po przerwie obraz gry zmieniły roszady Allegriego. To Juventus teraz wykorzystywał lewa i prawą stronę, a w środku skupiał się na zatrzymywaniu ataków Milanu. Jeden raz miał sporo szczęścia, kiedy po pięknym strzale Çalhanoğlu z 25 metrów piłka odbiła się od poprzeczki. Ale generalnie po przerwie przy piłce byli gospodarze. W zespole gości Biglia koncentrował się tylko na obronie a Kessie starał się przy każdej okazji wbiegać między obrońców Juve – ale nie dostawał podań. Niewidoczni byli Suso i Bonaventura. Mediolańczycy najwyraźniej opadli z sił. Zabrakło ich w 79 minucie Calabrii, który nie upilnował Cuadrado, który głową wykorzystał centrę Khediry. Niemiec sam ustalił wynik w 87. minucie – po kolejnej akcji Douglasa Costy lewą stroną.

Po remisie Napoli w Sassuolo Juventus ma już pięć punktów przewagi i fani piłki we Włoszech po raz kolejny przeżywać będą deja vu. Piemoncka drużyna nie zawsze zachwyca, ale nie ma sobie równych jeśli chodzi o profesjonalizm i wykorzystanie błędów przeciwników. Dlatego po raz kolejny będzie triumfowała w Serie A. Ma jeszcze szansę dołożyć do tego osiągnięcia w Lidze Mistrzów, w której już we wtorek zagra z Realem.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: