Werder – HSV 0:1

Półfinał Pucharu UEFA był przykładem gry kryzysowego Werderu, który w Bundeslidze nie może wypłynąć powyżej 10. miejsca. Z tych rozgrywek wyeliminował już AC Milan, ale w meczu przeciwko odwiecznym rywalom znad Morza Północnego drużyna Thomasa Schaafa była przez większość czasu bezradna.

Tydzień wcześniej Werder wyeliminował HSV z niemieckich rozgrywek pucharowych – dzięki świetnej postawie Tima Wiese w rzutach karnych. Na początku kolejnej konfrontacji znów kilka razy popisał się dobrymi interwencjami, które oddaliły konsekwencje błędów obrońców gospodarzy. Od samego początku piłkarze Schaafa największe problemy mieli z sensownym wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Celował w tym Tziolis, ale nawet Frings popełnił poważny błąd, który niemal skończył się bramką.

Przegrana z HSV wróży Werderowi nieciekawą przyszłość również w następnym sezonie. Jeśli zespół Schaafa nie wygra jednych z dwóch rozgrywek pucharowych, cały kolejny rok będzie pozbawiony dochodów z konfrontacji z europejskimi zespołami. Tym bardziej mało prawdopodobne wydaje się pozostanie w zespole Diego, którego za uszy do Serie A wyciągają Juventus i zapewne własny menedżer. To będzie oznaczało duże problemy dla zespołu, w którym rozwiązaniem każdego problemu z budowaniem ataku jest w tej chwili podanie piłki do kreatywnego Brazylijczyka. Chyba że… Klaus Allofs po raz kolejny stanie na wysokości zadania i sprowadzi kogoś na miarę Micoud i Diego – nie Carlosa Alberto.

Na początku tego sezonu wydawało się, że obowiązki Diego z powodzeniem będzie mógł przejąć Mesut Oezil, którego forma eksplodowała. Ostatnio jednak jest z tym gorzej, co pokazał także pojedynek półfinałowy z HSV. Jako półlewy pomocnik, reprezentant Niemiec wtopił się w bezradną drugą linię gospodarzy. Słabo grali też boczni obrońcy. Po błędzie Boenischa w 28. minucie Demel dośrodkował z prawej strony, a w polu karnym Trochowskiego nie upilnował Fritz, co skończyło się jedyną bramką meczu. Do końca pierwszej połowy goście mieli jeszcze szanse na bramki, dzięki dobrej grze Guerrero i Olicia.

Przez cały mecz większość podań przed polem karnym HSV trafiała do Diego, który miał za zadanie dokładnie podać do szukających pozycji napastników. Taki plan dochodził do skutku bardzo rzadko, bo dobry mecz rozgrywali obrońcy i defensywni pomocnicy HSV. Po przerwie z każdą minutą bardziej dominował Werder, rozgrywając krótkimi podaniami przed polem karnym i próbując znaleźć lukę na prostopadłe podanie. W końcówce świetne okazje mieli Rosenberg i Pizarro, a po ręce Demela powinien zostać odgwizdany karny. Kilka razy wykazał się Rost.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: