Leicester – Manchester United 0:1

Trudno się dziwić szefom gospodarzy dzisiejszego meczu, że szukają następcy dla trenera Puela. Ich skład ma bardzo dużą wartość i nie został skompletowany za darmo. Przez większą część dzisiejszego meczu ci piłkarze grali z MU jak równy z równym, ale jednak przegrali – zdecydowały małe detale.  Być może pod wodzą innego trenera zespół byłby na 5. a nie 11. miejscu, a być może Puel jest o krok od doprowadzenia swoich graczy do stabilnej formy. Tego nie wie nikt, natomiast wszyscy wiedzą, że to mógł być ostatni mecz francuskiego trenera.

Gospodarze zaczęli w dość przewidywalnym składzie z dwoma wybitnie defensywnymi pomocnikami na środku i Maddisonem, który nastawiony był wyłącznie na ataki i grał zaraz za plecami Vardy’ego, podczas gdy Gray i Barnes mieli na bokach więcej zadań defensywnych. Leicester ni nastawiał się na grę z kontry i przez pierwsze kilka minut dobrze grał w ofensywie – ale już w 9. minucie przegrywał. Gola zawalił Perreira , który niedokładnie podał na środek, piłkę przejął Pogba i od razu zagrał długie podanie do Rashforda, a ten nie tylko idealnie przyjął piłkę, ale też pewnie pokonał Schmeichela. To kolejny mecz, który „Lisy” zaczynają od straty bramki – i jeszcze jeden argument za tym, by pozbyć się trenera, który nie potrafi rozwiązać problemu, który widzą wszyscy kibice.

Goście z Manchesteru zaczęli w dość zachowawczym składzie z Rashfordem na szpicy i wspierającymi go Alexisem i Lingardem na bokach. Ten drugi bardzo często schodził do środka, robiąc miejsce dla wbiegającego prawą Younga. Pogba miał zupełną swobodę w poruszaniu się po boisku – często schodził na lewo, czasami też wbiegał w pole karne, a bronieniem zajmowali się przede wszystkim Matić i Herrera. Największym zagrożeniem był tam Maddison, który był bardzo aktywny i kilka razy obrońcy MU w ostatniej chwili go blokowali lub odbierali mu piłkę – jak w 14. minucie.

Gospodarze grali co najmniej przyzwoity mecz. Dobrze prezentował się Barnes, który napędzał akcje raz na lewej, raz na prawe stronie. Często w ofensywie pokazywał się też Chilwell, natomiast na prawej stronie Perreira i Gray grali znacznie gorzej. Największym problemem byli jednak dwaj defensywni pomocnicy, którzy notowali bardzo dużo strat, tak że koledzy z drużyny bali się im pozwalać rozgrywać akcje. W tym aspekcie gry ma pomóc drużynie wypożyczenie z Monaco playmakera Tielemansa, który w tym meczu nie siedział jeszcze na ławce.

Po przerwie gospodarze stosowali trochę więcej pressingu i kilka razy odbierali MU piłkę na jego połowie – sytuacji bramkowych jednak nie wykorzystali Maddison i Barnes. Przez większość czasu niewidoczny był Vardy, brakowało też zdecydowanych akcji na bokach. Puel dość szybko zmienił Maddisona na Ghezzala, który zagrał dobrze, ale nie lepiej, niż gracz, którego zmienił. Na boisko weszli jeszcze Okazaki i Icheanacho, ale szczególnie drugi z nich zawiódł. MU grał spokojnie, wręcz nudno. Kompletnie niewidoczny był Alexis, po przerwie słaby był też Lingard. Wystarczyło to jednak do wygranej. Przynajmniej dwa razy po przerwie swój zespół ratował Schmeichel.

Patrząc na klasę piłkarzy i poziom gry, Leicester zasługuje na więcej. Być może już niedługo wejdzie na wyższy poziom – już pod wodzą następcy Puela.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: