Leicester – Liverpool 0:4

Wynik jest mylący. To nie był mecz mecz pierwszej drużyny w tabeli z ostatnią, tylko pierwszej z drugą. Podobnie jak wcześniej w pojedynku z MC, gracze Brendana Rodgersa nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Goście przeważali od początku do końca, i gdyby wykorzystali wszystkie swoje okazje bramkowe, skończyłoby się znacznie wyższym zwycięstwem. Bohaterem był Tren Alexander-Arnold, który zaliczył siódmą i ósmą asystę w tym ligowym sezonie i jeszcze, na koniec, strzelił gola.
+ Czytaj dalej

Atalanta – Juventus 1:3

Trochę mi szkoda Atalanty, bo prowadziła grę przez cały mecz i spychała Juventus do obrony – czasami rozpaczliwej. Strzeliła jednak tylko jednego gola, marnując wiele świetnych sytuacji, w tym rzut karny. Juventusowi mecz wygrał Higuaín, który w odpowiednich dwóch momentach wykorzystał niezupełnie klarowne sytuacje. I tym własnie różni się drużyna celująca w kolejne mistrzostwo od ambitnego, ale wciąż odstającego zespołu z Bergamo. Wygrywa nawet wtedy, gdy gra słabo i zgarnia kolejne trzy punkty.
+ Czytaj dalej

Napoli – Atalanta 2:2

Gdyby nie kiepska postawa obu zespołów w obronie i sędziowanie na niskim poziomie, ten mecz zasłużyłby na sześć gwiazdek. Niemal wszyscy zawodnicy na boisku pokazali dobrą formę. Dobrze funkcjonowała też gra zespołowa – niestety tylko w ataku, co pozostaje od lat problemem Napoli i przez co ten zespół jest w tej chwili na szóstym miejscu w tabeli. Po raz kolejny jego zawodnicy spoczęli na laurach na długo przed ostatnim gwizdkiem – co bez problemu wykorzystali goście.
+ Czytaj dalej

Atlético – Real 0:0

Po dobrym meczu madryckie zespoły podzieliły się punktami – co odpowiada przebiegowi spotkania i z czego obaj trenerzy mogą być zadowoleni – szczególnie że Barcelona słabo zaczęła sezon. Gdyby słabiej zagrały linie obronne i bramkarze, mogło paść kilka bramek, ale to właśnie gracze broniący byli gwiazdami tych derbów. Z przodu, Benzema i Costa byli przez większą część meczu zupełnie niewidoczni i nie mieli nawet jednej solidnej okazji na strzelenie gola.
+ Czytaj dalej

Borussia – Barcelona 0:0

W pierwszym dniu fazy grupowej LM kibice w Dortmundzie obejrzeli bardzo dobry, choć bezbramkowy mecz. Winą za to obarczyć powinni przede wszystkim ter Stegena, który po oglądniętych z ławki meczach reprezentacji koniecznie chciał pokazać, że jest lepszy od Neuera – i pokazał. Bramkarz Barcelony obronił rzut karny wykonany całkiem nieźle przez Reusa, a poza tym jeszcze przynajmniej dwie świetne sytuacje gospodarzy.
+ Czytaj dalej

Watford – Arsenal

Kibice Arsenalu mają prawo być zawiedzeni, bo po raz kolejny ich zespół pokazał na boisku naiwność i błędy, które popełniać mogą juniorzy – ale nie zawodowcy. Nie poradził sobie z nimi także trener Emery. Drugi z trenerów, Sánchez Flores, może być zadowolony z premiery po powrocie do Watfordu. Gdyby miał odrobinę więcej szczęścia, jego zespół miałby trzy punkty. Zasłużył na nie, bo przez większą część spotkania był lepszy.
+ Czytaj dalej