Lyon – Bayern 0:3

Drugi z francusko-niemieckich pojedynków zasłużenie wygrał Bayern. Dobra passa OL skończyła się jeszcze w pierwszej połowie, którą zespół trenera Garcii przegrał 0:2. Tym raze zabrakło mu szczęścia i precyzji pod bramką przeciwników – czyli tego, co przesądziło o ich awansie w meczach z Juventusem i MC. Pod dostatkiem miał tego za to Bayern – szczególnie w osobie Gnabry’ego, któremu w tym meczu wychodziło prawie wszystko.

Niemiecki zespół wyszedł na boisko ustawiony bardzo ofensywnie i nie było wątpliwości, że będzie prowadził grę. Z przodu monachijczycy mieli aż czterech wybitnie ofensywnzych graczy – a za ich plecami dwóch bardzo szybkich bocznych obrońców i jeszcze Goretzkę, który specjalizuje się we wbieganiu w luki w polu karnym. Tej sile OL przeciwstawił po raz kolejny pięcioosobową obronę, raczej defensywną drugą linię – ale jednak z wirtuozem Aouarem – i dwóch napstników, do których yło adresowanych bardzo wiele bezpośrednich podań.

Bardzo niewiele brakowało, by już w 4. minucie na prowadzenie francuski zespł wyprowadził Depay, który po takim właśnie długim podaniu z zimną krwią próbował obiec Neuera, ale strzelając pomylił się o metr. Trzeba przyznać, że niemiecki bramkarz zachował się w tej sytuacji świetnie – podobnie jak w kilku innych później. Nie gorszą okazję na strzelenie gola miał w 17. minucie Ekambi, który po kolejnym długim podaniu dryblingiem wbiegł w pole karne, ale zamiast do siatki, trafił w słupek. Problemy Bayernu z niestabilną obroną rozwiązał minutę później Gnabry, który zbiegł z prawej strony do środka i strzelił pięknie w „okno”. W tej stuacji zbyt wiele miejsca zostawili mu defensywni pomocnicy OL.

Od tego momentu zdecydowali Niemcy – także pod względem sytuacji strzeleckich. Podań mwymienili dwa razy więcej, a stracie kolejnych bramek przez drużynę z Francji zapobiegł kilka razy Lopes. Skapitulował po raz drugi w 32. minucie, kiedy Perisić wbiegł lewą stroną, którą zostawił mu wolną Dubois, dośrodkował, a w środku co prawda swoją szansę zmarnował Lewandowski, ale wyręczył go Gnabry.

Po przerwie mecz był raczej nudny. Bayern przejął kontrolę nad meczem, odpowiednio zwalniał i przyspieszał tempo gry. Garcia wprowadzał kolejnych ofensywnych zmienników (do 73. minuty wszytkich pięciu), ale z przodu cały czas było ich jakby zbyt mało i gracze będący przy piłce (najczęściej na bokach) nie mieli do kogo podać. W samej końcówce na 3:0 strzelił głową Lewandowski, po centrze Kimmicha z rzutu rożnego. W tej akcji było widać schemat wypracowany godzinami treningu. OL zagrał w Lidze Mistrzów świetny sezon, ale w przyszłym sezonie nie zagra w pucharach. Do finałowej konfrontacji z arcywrogiem z Paryża brakło mu sporo.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: