Leicester – Manchester United 0:2

Po beznadziejnej serii piłkarze trenera Rodgersa w ostatniej kolejce nadal mogli sobie zapewnić udział w Lidze Mistrzów. Musieli tylko wygrać z bezpośrednim rywalem w tej walce – MU. Walczyli dzielnie, ale nie sprostali wyzwaniu. Zwycięstwo zakończyło pełen pełen wzlotow i upadków, ale w sumie udany sezon trenera Solskjæra. W oparciu o trzecie miejsce i najmłodszy w lidze skład, będzie mógł planować następny.

Rodgers posłał na boisko zespół bez zawieszonych za kartki Söyüncü i Chilwella. Zastąpili ich odpowiednio 22- i 19-letni Justin i Thomas, co mogło wróżyć gospodarzom problemy w obronie, tym bardziej że na jej środku grał także 38-letni Morgan, z trójką, zamiast dwójką, środkowych obrońców. Od początku na lewym skrzydle nie grał Barnes, a na środku pomocy zabrakło Maddisona. Goście zagrali w swoim obecnie najmocniejszym składzie – i dość szybko było to widać na boisku.

Początkowo Leicester przeważał, ładie utrzymując się przy piłce. W akcje ofensywne angażowali się wszyscy pomocnicy, z których najwyżej grał Tielemans. Obrońcy siłą rzeczy grali bardziej cofnięci niż zwykle – ze względu na Morgana i taktykę MU bazującą zwykle na błyskawicznych atakach. Albrighton i Thomas bardzo często wychodzili do przodu i centrowali na pole karne – ale z czasem zaczęło ich brakować z tyłu, gdzie więcej miejsca mieli Rashford i Greenwood.

Najlepsze akcje swojej drużyny zmardnował Iheanacho, który dobrze spisywał się jako dryblujący playmaker, ale w kluczowych momentach przytrzymywał piłkę, zamiast ją podać lub podawał zamiast strzelać. Zam nie potrafił też znaleźć sobie pozycji do strzału na polu karnym. Sobrze spisywali się środkowi obrońcy MU, którzy nie dali zbyt wiele swobody Vardy’emu. Świetnie w obronie spisywał się Ndidi, ale kilka razy zabrakło mu rozsądku lub techniki gdy jego przejęcia otwierały pole dla akcji ofensywnych. Jeśli ten gracz poprawi grę „do przodu”, może byc środkowym pomocnikiem na miarę Kante.

Zespół Solskjæra wyraźnie czekał na błędy przeciwników i doczekał się ich w drugiej połowie. W 69. minucie Choudhury zgubił piłkę ok 35 metrów przed własną bramką, a następne podanie trafiło do wychodzącego na czystą pozycję, który został sfaulowany przez obu środkowych obrońców gospodarzy na raz. Karnego pewnie wykorzystał Fernandes, który w tym meczu grał słabo i został chwilę później zmieniony. Trzech zmian dokonał też szybko Rodgers i zaowocowały one znakomitą sytuacją dla Morgana, który 10 metrów przed bramką nie trafił z woleja w piłkę. W doliczonym czasie miały miejsce dwa ważne zdarzenia: Evans dostał czerwoną kartkę za brutalny faul na McTominayu, a rezerwowy Lingaard strzelił na 20: po tym, jak Schmeichel po prostu oddał mu piłkę.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: