Juventus – Atalanta 2:2

Wyraźnie lepsza w tym meczu Atalanta zwycięstwo straciła w konsekwencji dwóch rzutów karnych. Gdyby wygrała, w tabeli wyprzedziłaby Lazio, które znów przegrało. Niestety, „gwizdanie” we Włoszech pod Juventus to nic nowego, ale boli szczególnie gdy pokrzywdzona jest zdecydowanie najładniej grająca drużyna, która wyszła na boisko w Turynie, by wygrać tam po raz pierwszy od 30 lat.

W zespole trenera Gasperiniego zabrakło Gosensa, który doznał kontuzji na rozgrzewce. W podstawowym składzie wyszedł wracający po kontuzji Iličić – kosztem Pašalicia lub Muriela. Juventus grał z bardzo mobilną drugą linią, która z początku wyglądała na trójkę – ale szybko okazało się, że Bernadeschi gra w pomocy, nie w ataku. W składzie obrońców tytułu nie było Pjanicia, który odchodzi po sezoie do Barcelony, ani Aleksa Sandro.

Mecz lepiej zaczęli gospodarze – ale tylko pierwsze pięć minut. Potem inicjatywę przejęła Atalanta i jak zwykle, pod bramkę przeciwnikla przedzierała się przede wszystkim lewą i prawą stroną, po akcjach Castagne’a i Hateboera. Pierwszy gol dla gości padł jednak po akcji na środku – pięknej wymianie podań Gomeza z Zapatą, który z bliska nie dał szans Szczęsnemu. Samą okazję bramkową zawdzięczali odbiorowi Freulera, który na środku pomocy rozmontowywał akcje Juventusu. Gospodarze grali zbyt wolno by zaskoczyć jego, De Roona i ich kolegów z obrony. Świetnie funkcjonowała wymiana pozycji – gdy do przodu wybierali się Djimsiti albo Tolói (co zdarzało się wcale często), to na ich miejsce cofał się któryś z defensywnych pomocników. Podobnie było w przypadku ofensywnych rajdów bocznych obrońców.

Mimo że Juventus nie potrafił zaskoczyć defensywy Atalanty, w 55. minucie strzelił gola na 1:1 – po ręce na polu kranym i pewnym strzale Cristiano Ronaldo, którego na boisku raczej nie było widać. Gesperini szybko zmienił kiepskiego tego dnia Iličicia na Pašalicia, a Sarri – Douglasa Costę za Bernardeschiego i Aleksa Sandro za Danilo. Na boisku pojawili się też Malinowskij i Muriel, i to po ich akcji pierwszy z nich atomowym uderzeniem z 16. metrów (tym razem lewą nogą) przywrócił gościom prowadzenie w 81. minucie. W końcówce Atalanta grała cofnięta, ale uważna. Juventus wyrównał, niestety po drugim dyskusyjnym karnym, odgwizdanym w 89. minucie. Remis dał gospodarzom mistrzostwo – zamiast Atalancie awans na drugie miejsce. Piłkarze Gasperiniego mają nadal tylko punkt straty do Lazio i dwie kolejki do końca sezonu.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: