Jak żyć?

… bez piłki nożnej oczywiście. Nie obejrzałem żadnego meczu od miesiąca i czuję się trochę dziwnie. Niby co roku w wakacje i tak robię sobie przerwę od oglądania, ale o tej porze (w kwietniu) zwykle decydują się losy mistrzostwa – poza Serie A, gdzie wiadomo, że wygra Juventus.

Tak jak rytmu dnia nie wyznacza mi wychodzenie z domu rano i powrót wieczorem, tak jednego tygodnia od drugiego nie oddzielają wydarzenia sportowe. Zwykle w piątek wieczorem oglądam skróty NBA z ostatniego tygodnia i powtórkę najciekawszego meczu, a w sobotę i niedzielę – przynajmniej po jednym meczu, które wpisuję sobie w kalendarz już kilka dni wcześniej. W tym roku kalendarz może stanąć na głowie, bo być może rozgrywki wrócą na ekrany na początku maja i piłkarze pojadą na urlop dopiero pod koniec czerwca. Na pewno tak będzie lepiej niż jakby sezon w ogóle miał się nie skończyć i przez najbliższą dekadę wszyscy wypominali Liverpoolowi, że nie wygrał mistrzostwa na boisku.

| Ustawienie: | Trener:

| Ustawienie: | Trener:

Poziom meczu: Najlepszy na boisku:

Tylko jak wtedy będzie wyglądała gra? Piłkarze zapewne trenują, na ile mogą. Trudno się jednak spodziewać, że po dłuższej przerwie będą hasać po trawie jak nowo narodzeni i gra zespołowa będzie się toczyła jak pod koniec lutego. Przerwa w treningach może też zaowocować kontuzjami – o ile trenerzy odpowiednio nie zmienią programów ćwiczeń. Dla szefów klubów to jednak drugorzędna sprawa. Nie sprzedają się bilety. Recesja na pewno spowoduje cięcie wydatków ze strony sponsorów, a z opóźnieniem – mniejsze kwoty za prawa telewizyjne. Trzeba zwalniać ludzi, obcinać pensje – a biznes przecież musi się kręcić. Niewykluczone, że czeka nas fala bankructw, szczególnie w niższych ligach.

Najbardziej pozytywne w tym wszystkim jest to, że transmisje sportowe zwolniły w moim tygodniu kilka godzin, dzięki czemu przeczytałem już kilka książek. Może nawet będzie to początek dłuższego trendu i nieprędko wrócę do oglądania piłki? Raczej mało prawdopodobne, bo relaks przed ekranem w weekendowe popołudnie jest dla mnie symbolem starych dobrych czasów – tych sprzed dwóch miesięcy. Oby jeszcze wróciły.

Podobne mecze:

    Brak podobnych meczów

Komentarze do tego wpisu: