Barcelona – Getafe 2:1

Ponad 80 tysięcy widzów na stadionie Barcelony oglądało jej pojedynek z Getafe, drugiego zespołu ligowej tabeli z trzecim. Nie zobaczyli porywającego widowiska, ani też przekonywującego sukcesu swojego zespołu. Co prawda w ósmym meczu pod wodzą wciąż nowego trenera Setiena kataloński klub wygrał szósty raz, ale w raczej kiepskim stylu i z dużą dozą szczęścia, którego zabrakło Getafe do remisu.

Zgodnie z oczekiwaniami od pierwszych minut w posiadaniu piłki przeważali gospodarze. Getafe broniło bardzo wysoko i próbowało po odzyskaniu piłki błyskawicznie zagrywać ją do przodu, do swoich trzydziestolatków w pierwszej linii. Wynikało z tego sporo zamieszania ale niewiele niebezpieczeństwa dla bramki Ter Stegena. To, że obrońcy gości momentami stali na linii środkowej stwarzało okazje dla Barcelony. W 15. minucie po prostopadłym podaniu na czystą pozycję wyszedł Messi, ale jego próba lobowania Sorii była bardzo nieudana.

Sygnał do bardziej zorganizowanych ataków Getafe dała słusznie nieuznana bramka Nyoma z 19. minuty, która padła po rzucie rożnym i jego faulu. W kolejnych dziesięciu minutach dobre okazje bramkowe mieli Molina (po stracie Busquetsa) i wracający na macierzysty stadion Cucurella, ale obaj strzelali obok bramki. Pechowo mecz zakończył się dla Jordiego Alby, który po dwudziestu minutach musiał zejść z boiska z mięśniową kontuzją. Gdy goście z Madrytu zaczynali sobie coraz lepiej radzić, z pomocą zespołowi przyszli Umtiti, Messi i Griezmann i po ich składnej akcji ostatni z nich wyszedł na czystą pozycję i strzelił na 1:0. Po sześciu kolejnych minutach było 2:0 – po akcji lewą stroną i centrze, która przeszła przez pole karne, a po prawej stronie spokojnie zamienił ją na bramkę Sergi Roberto.

Po przerwie Barcelona grała tak, jakby w szatni trener Setien kazał swoim piłkarzom się oszczędzać – mimo że następny mecz dopiero za tydzień. Gospodarze przegrywali pojedynki biegowe, podawali niedokładnie, byli rozkojarzeni. Molina miał słaby dzień i w związku z tym już w 52. minucie Bordalás wymienił jego jak i słabego Oliveirę na Ángela Rodrígueza i Kenedy’ego. Tego pierwszego nie było na boisku widać do 66. minuty kiedy… strzelił gola na 2:1 z woleja po centrze z prawej strony Maty i nonszalanckiej postawie zarówno Firpo jak i obu środkowych obrońców. Wcześniej Barcelona broniła raczej solidnie. W 72. minucie Barcelonę przed remisem uratował Ter Stegen, który po rzucie rożnym dwa razy bronił strzały z niewielkiej odległości.

Wynik na długo przed końcem mógł rozstrzygnąć Griezmann, który z jednej strony kilka razy zagrywał bardzo dobre podania i wychodził na świetne pozycje strzeleckie – a z drugiej notorycznie je marnował. Messi grał, jakby nie chciał strzelić bramki a Fati był raczej niewidoczny. Jeśli kibice po zwolnieniu Valverde oczekiwali zupełnej zmiany stylu gry, to na razie się zawodzą. Ta Barcelona jest minimalistyczna – mimo że nadal jest zdolna do grania pięknych akcji.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: