Atlético – Barcelona 0:1

Trwa słaba seria Atlético, które przeważało przez całą pierwszą połowę, wypracowało sytuacje strzeleckie, ale znów nie potrafiło ich wykorzystać. W drugiej połowie role się odwróciły, przeważali przede wszystkim goście i gdy wydawało się, że mecz skończy się sprawiedliwym remisem, Messi strzelił pierwszego gola na tym stadionie przeciwko „Colchoneros”. Trener Simeone musi znaleźć rozwiązanie problemów w ataku – inaczej jego zespół będzie się nadal osuwał w tabeli.

Już w 7. minucie było bardzo blisko bramki – po błędzie De Jonga i dośrodkowaniu z prawej strony, które trafiło w słupek. Do przerwy gospodarze atakowali przede wszystkim po tej stronie boiska, po której biegali Correa i Trippier. Simeone jak zwykle nie trzymał się tradycyjnych pozycji piłkarzy i wystawił Saúla na lewej obronie a Koke – na lewej pomocy. Barcelona broniła się dość wysoko i w środku pola naciskała szczególnie Parteya – gdy tylko miał piłkę, wybiegało do niego dwóch przeciwników, by wymusić błędy.

Przed przerwą okazje na zdobycie gola mieli: Filipe po centrze Trippiera, Hermoso – sam na sam z Ter Stegenem, który wygrał pojedynek, Herrera po ładnym dryblingu, z którym raczej nie kojarzy go wielu kibiców. Barcelona najlepszą okazję miała w samej końcówce, kiedy Pique po rogu strzelił głowa w poprzeczkę. Bardzo ważna dla bezbramkowego wyniku była postawa bramkarzy, którzy obaj ratowali swój zespół w niebezpiecznych sytuacjach.

W drugiej połowie piłkarze Atlético się cofnęli i czekali na okazje do kontr. Gdy już mieli piłkę, potrafili tylko próbować długimi podaniami uruchamiać napastników. Rozgrywanie im nie szło i często tracili piłkę w środku pola. Dobre okazje mieli Suárez i Griezmann – wygwizdywany przez madryckich kibiców. Jedyny raz gola dla gospodarzy mógł strzelić w 72. minucie Morata. Od 78. minuty piłkarze Simeone powinni byli grać w osłabieniu – po bezpardonowym ataku Vitolo na kolano Pique. Sędzia Lahoz, jak zwykle, musiał popełnić jakieś błędy i być w centrum uwagi – zamiast graczy.

Messi, który przez cały mecz był niewidoczny, pokazał się dopiero w 86. minucie – i od razy zdecydował o wyniku. Po kontrę prawą stroną, Suárez zgrał przed pole karne, a Argentyńczyk z 15. metrów nie dał szans Oblakowi. Wcześniej kluczowy błąd popełnił Lemar, który podobnie jak dwaj inni rezerwowi: Vitolo i Lodi nie pomogli drużynie. Barcelona wywiozła ze stadionu w Madrycie wynik lepszy niż grę – co zawdzięcza kryzysowi w zespole Simeone.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: