Leicester – Tottenham 2:1

Tottenham w trzecim meczu z rzędu stracił prowadzenie i po remisach z Arsenalem i Olympliakosem, tym razem przegrał w Lecesterze. Mecz był dość wyrównany i bardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis, a do wyniku dołożył swoje trzy grosze sędzia, który anulował obu drużynom po jednym golu – w tym Tottenhamowi niesłusznie. Tak czy inaczej, drużyna Pochettino już w tej chwili traci siedem punktów do lidera z Liverpoolu, i to jeszcze przed jego meczem.

Gospodarze wyszli na boisku w ustawieniu z trzema napastnikami, najbardziej wysuniętym Vardym. W drugiej linii mieli dwóch graczy świetnie rozgrywających i strzelających z daleka: Tielemansa i Maddisona oraz jednego tylko jednego zabezpieczającego tyły – Ndidiego. W tę lukę w pierwszej połowie często wpasowywał się Lamela, który tym razem grał nie na skrzydle, a za dwójką napastników. Po jego prostopadłym podaniu padła w 30. minucie pierwsza bramka. Son zgrał do Kane’a, a ten, mimo że przy wbiegnięciu w pole karne stracił równowagę, już na ziemi zdołał kopnąć obok Schmeichela. Argentyńczyk wykreował swoim kolegom jeszcze dwie bardzo dobre okazje bramkowe.

Wcześniej sędzia nie uznał prawidłowo gola Ndidiego, który padł po błędzie Gazzanigi – ale i po spalonym. Obie drużyny dość łatwo przechodziły pod bramkę przeciwników. Podobnie jak w zespole gospodarzy, kłopoty z kryciem środka pola mieli goście, mimo aż trzech graczy. W całym meczu słabo wypadli N’Dombele i Sissoko. Nieco lepiej grał Winks, który dobrze wyprowadzał piłkę od obrony, ale także zaspał przy bramkach z drugiej połowy. Zarówno w zespole Pochettino jak i Rodgersa dużo akcji przeprowadzali boczni obrońcy.

Po przerwie Leicester grał pewniej i dłużej kontrolował piłkę. W 56. minucie piękne podanie od Tielemansa dostał Vardy i w sytuacji sam na sam z Gazzanigą, dał mu szansę na obronę. W 64. prawidłowego gola strzelił Aurier, ale sędzia, po dwuminutowym analizowaniu nagrać z kamery, uznał niesłusznie, że był spalony i anulował go. Pięć minut później było już 1:1. Lewą stroną akcję przeprowadził Chilwell, jego dośrodkowanie minęło w polu karnym wszystkich i trafiło pod nogi Perreiry, który wykorzystał prezent. Na kolejne ataki gospodarzy, Tottenham odpowiedział tylko jedną dobrą sytuacją Kane’a, który strzelił zbyt blisko bramkarza.

Rodgers wprowadził na boisko Graya, Choudhury’ego i Praeta, Pochettino: Wanyamę, Eriksena i Lucasa. W końcówce o wyniku zdecydował Maddison, który na 24. metrze zrobił sobie miejsce na strzał i bez litości strzelił w długi róg Gazzanigi. Zabrało krycia lub bloku ze strony Winksa lub Wanyamy.

Forma londyńczyków rozczarowuje i trener Pochettino ma poważny problem do rozwiązania. Być może większość piłkarzy jest znudzona grą od kilku lat w tym samym składzie i ktoś będzie musiał odejść i przyjść. Na razie nie udało się to Eriksenowi, który po plotkach o transferze do bogatszych klubów, stracił miejsce w składzie. Leicester za to zajmuje drugie miejsce i prezentuje się z każdym meczem coraz lepiej. Wygląda na to, że trener Rodgers dobrze poukładał grę i wykorzystuje wielki potencjał kilku swoich gwiazd.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: