Juventus – Atlético 3:0

Najsolidniejszy zespół w Europie znów triumfuje – i to mimo że w pierwszym meczu nie pokazał się z dobrej strony. Większość postronnych kibiców zapewne zapamięta z tego meczu przede wszystkim hat-trick Ronaldo, ale Juventus wygrał mecz na całym boisku – i to nie tylko bieganiem i podaniami, ale też pomysłem na grę trenera Allegriego. Atlético nie zasłużyło na awans i w rewanżu nawet przez moment nie mogło marzyć o bramce.

Pomysł na zwycięstwo Allegriego był dość nieoczekiwany: forsować centry w pole karne i główkować. Wydawałoby się, że na środku obrony gra niewielu większych specjalistów od gry głową niż Godín, a i Giméneza niełatwo przeskoczyć. Tymczasem dwa gole Cristiano strzelił właśnie głową po centrach, a stoperzy gości zawiedli jeszcze w kilku innych sytuacjach. Juventus centrował w tym meczu trzydzieści razy – w czym ogromna zasługa bocznych obrońców i skrzydłowych. Na lewej stronie przez długi czas błyszczał Spinazzola, który debiutował w meczu LM. Na prawej – Bernadeschi, który gdyby nie trzy bramki Portugalczyka, byłby graczem meczu, w którym zaliczył dwie asysty. Gospodarze nie pchali się środkiem, zamiast tego przeładowywali boczne sektory albo centrowali już 30. metrów przed bramką.

Poza środkowymi obrońcami, w zespole Atlético nie popisali się też boczni. Także Lemar i Koke na bokach pomocy nie pomagali swoim kolegom z obrony. Wspólne siły Bernadeschiego, Spinazzoli, Matuidiego i Cancelo wystarczyły by notorycznie dziurawić obronę gości. Ataki najczęściej zaczynał celnym podaniem Pjanić lub Can. Cristiano Ronaldo bardzo szybko wbiegał w pole karne i tam szukał miejsca na strzał – korzystając z tego, że przynajmniej dwóch obrońców przeciwnika musiało zająć się Mandżukiciem.

Juventus zagrał też bardzo dobry mecz w obronie. Simeone posłał na boisko dwóch napastników: Moratę i Griezmanna – ale brakowało im dokładnych podań. Szczególnie w pierwszej połowie Atlético grało niemal wyłącznie akcji lewą stroną, gdzie Lemar wygrywał niewiele pojedynków – lub próbowało długich podań do napastników. Nie wychodziło to gościom na zdrowie, bo podawali niecelnie, a dwójka graczy z przodu była dokładnie pilnowana. Chiellini i Bonucci rozsądnie włączali się też w akcje ofensywne i gdy większość zespołu stała na polu karnym Oblaka, rozgrywali akcje.

Pierwszy gol padł w 27. minucie po centrze Bernadeschiego i główce Ronaldo z bliska. Druga – krótko po wznowieniu gry. Centrował wtedy z prawej strony Cancelo i ponownie do piłki spóźnił się Godín a Portugalczyk strzelił dokładnie i mocno. Bramka na 3:0, dająca Juventusowi awans, padła z karnego na pięć minut przed końcem. Wcześniej Bernadeschi przedryblował rezerwowego Correę a Argentyńczyk nie wymyślił nic lepszego niż faul.

Jeśli trener Simeone zostanie w Madrycie na swój dziewiąty sezon, przygotowania do niego staną pod znakiem odmłodzenia kadry – przede wszystkim w obronie. W ligowej tabeli zespół jest na drugim miejscu, więc nie ma za bardzo za co krytykować trenera, ale będzie potrzebował zmian. Juanfran i Filipe Luis są już grubo po trzydziestce, podobnie jak Godín, który prawdopodobnie zresztą odejdzie do Interu. W zespole jest kilku młodszych obrońców, ale najlepszy z nich – Hernández – też może odejść. Atlético musi zatrudnić przynajmniej dwóch defensorów z wyrobionymi nazwiskami. Znacznie większy komfort będzie miał w nowym sezonie trener Juventusu – i też nie można być pewnym, czy Allegri zostanie na tym stanowisku.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: