Manchester United – Arsenal 2:2

Dla MU to kolejne stracone punkty, ale biorąc pod uwagę przebieg meczu, nawet z remisu jego piłkarze powinni być zadowoleni. Arsenal miał więcej sytuacji bramkowych, a sam dwa gole stracił w bardzo lekkomyślny sposób – jak za czasów Wengera. Mimo to, widać postęp, szczególnie w środku pola, gdzie trener Emery wystawił dwóch bardzo młodych zawodników.

Oba zespoły zaczęły w bardzo podobnych ustawieniach – z trzema środkowymi obrońcami i dwoma wahadłowymi na bokach. Gospodarze dominowali tylko przez pierwsze 5 minut, a potem spotkanie się wyrównało. W Arsenalu rolę rozgrywającego spełniał Ramsey, który zaczynał na prawej stronie, ale bardzo często schodził do środka, szczególnie, gdy goście mieli piłkę. Niestety, odniósł kontuzję i nie wrócił na boisko po przerwie. Jeszcze wcześniej Emery musiał zmienić Holdinga, za którego wszedł Lichtsteiner.

Arsenal pewnie rozgrywał piłkę, a gdy był na 30-40 metrów przed bramką De Gei, próbował zagrywać prostopadłe podania na boki, gdzie za obrońców stale wbiegali boczni obrońcy lub napastnicy. Przez cały mecz Arsenal znacznie częściej atakował lewą stroną a w końcówce Kolasinać był znacznie bardziej skrzydłowym niż obrońcą.

MU przed przerwą był pasywny – jak od początku sezonu. mimo teoretycznej równowagi w środku pola, Guendouzi i Torreira łatwiej znajdowali miejsce na boisku i kolegów, do których mogli podać. Matić i Herrera byli skoncentrowani na defensywie a do przodu wychodził tylko Lingard, który pomagał obu napastnikom. Po przerwie gra gospodarzy przyspieszyła i dominowali nie tylko w posiadaniu piłki ale też częściej dochodzili na pole karne przeciwników. Strzałów nadal oddawali niewiele.

Arsenal dwa razy wychodził na prowadzenie i dwa razy szybko je tracił, po głupich błędach. W 26. minucie Ramsey strzelił głową po rogu ale zawdzięczał to przede wszystkim fatalnej interwencji De Gei, który sam wbił piłkę do bramki. Cztery minuty później Martial wykorzystał złe ustawienie obrony Arsenalu, która nie przecięła podania z prawej. Po przerwie strzelanie zaczął w 68. minucie Lacazette, już dwie minuty po wejściu na boisko za Iwobiego. MU zaczął grę od środka i … strzelił Lingard gola po nieporozumieniu Kolasinacia z Leno – a właściwie błędzie tego pierwszego, który powinien był po prostu wybić piłkę.

W końcówce przynajmniej jednego gola powinien był strzelić grający już 4-4-2 Arsenal – dobre okazje mieli słaby w tym meczu Aubameyang i Mchitarian. Po tym remisie goście zajmują piąte miejsce i mają osiem punktów przewagi nad swoim przeciwnikiem, który nadal ma ujemny bilans bramkowy i nadal rozczarowuje swoich fanów.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: