Manchester City – Manchester United 3:1

W tym meczu nie było niespodzianek. Gospodarze generalnie kontrolowali go – nie każdą minutę, ale wystarczająco dużo, by przekonywująco pokonać lokalnego przeciwnika. Przy piłce byli 68 procent czasu gry, oddali 11 strzałów wobec 2 MU, strzelili 3 bramki a przeciwniki tylko jedną. Poza tym są na pierwszym miejscu tabeli z 12 punktami przewagi nad drużyną Mourinho, która ma w tej chwili ujemny bilans bramkowy. A to wszystko bez Kevina de Bruyne, który złapał kolejną kontuzję.

Gwoli sprawiedliwości, także najważniejszy rozgrywający MU – Paul Pogba – nie mógł grać z powodu kontuzji. Pod nieobecność de Bruyne’a, jego obowiązki przejęli David i Bernardo Silvowie, którzy wspólnie z Fernandinho zagwarantowali w środku pola przewagę swojej drużynie. Oczywiście, gdyby pięć lat temu ktoś mnie zapytał, czy da się zestawić taką trójkę w pomocy i nie przegrywać każdego meczu, zaprzeczyłbym. Guardiola był jednak w stanie przekwalifikować obu tych dość niskich i wyjątkowo ofensywnych pomocników w typowych „box to box midfielders” – walczących dla drużyny o każdą piłkę i błyskawicznie odbudowujących ustawienie po stratach.

Gospodarze prowadzili już od 11. minuty, kiedy David Silva wykorzystał dwie centry – najpierw Sterlinga, a potem Bernardo – i z bliska ulokował piłkę w siatce. Ta akcja zakończyła okres ogromnej przewagi MC, trwający od pierwszego gwizdka. Po pierwszym kwadransie inicjatywę przejęli goście, w których składzie zabrakło też miejsca dla wracającego po kontuzji Lukaku i Sancheza, który zraził się do Mourinho i podobno chce odejść do PSG. MU był w stanie przetrzymywać piłkę i rozgrywać z lewej na prawą, ale nie zaskoczyć gospodarzy. Pierwsza połowa skończyła się ich prowadzeniem.

Druga rozpoczęła się podwyższeniem ich prowadzenia, o co zadbali już w 48. minucie Bernardo i Agüero. Pierwszy przejął piłkę po niezdarnym wybiciu De Gei, podał Agüero, który wymienił z Mahrezem „doppelpassa” i pięknie uderzył w górny róg. Gospodarze nadal bardzo dużo piłek przejmowali jeszcze na połowie przeciwnika, gdy obrońcy lub bramkarz MU próbowali szybko zacząć własną akcję. Także za ten element ogromne brawa należą się trójce pomocników MC, a także angażującym się w pressing Mahrezowi i Sterlingowi.

Mourinho dość szybko wprowadził na boisko Lukaku, który przy pierwszym kontakcie z piłką dał się przewrócić Edersonowi i wywalczył rzut karny. Martial pewnie go wykorzystał i strzelił na 2:1 Po tym golu inicjatywę odzyskał MC i utrzymał ją już do końca meczu, strzelając jeszcze jedną bramkę, którą z bliska strzelił Gundogan po fatalnym błędzie grającego poza tym wzorowo Lindelöfa. Sprawdziły się zmiany Guarioli: niemieccy reprezentanci Sane i strzelec bramki dali swojej drużynie drugi oddech i przypieczętowali zwycięstwo. Niespodzianek nie było też jeśli chodzi o grę najwięcej zarabiającego gracza Premier League – Sterling był bardzo mobilny, zwykle trzymał się dobrze przy piłce, ale nie wykorzystywał sytuacji strzeleckich i nie zawsze dokładnie podawał. W ogóle niewidoczny był Fellaini, który w teorii grał od początku do końca. MU czeka na koniec sezonu zmiana trenera i rewolucja kadrowa.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: