Manchester City – Manchester United 2:3

Manchester United przesunął w czasie świętowanie mistrzostwa przez derbowego rywala – zupełnie zasłużenie. Zespół Guardioli poniósł drugą porażkę z rzędu, co nie wróży mu dobrze przed rewanżem z Liverpoolem LM. Mimo że przez większość meczu na boisku nie było kilku ważnych graczy gospodarzy, zasłużyli na krytykę – bo po pierwszej połowie wygrywali 2:0 i w drugiej trzy razy dali się zaskoczyć, a sami nie stworzyli zbyt wielu sytuacji bramkowych.

Na boisko wybiegła jedenastka City bez: De Bruyne’a, Aguero, Walkera, Gabirela Jesusa. Wszyscy zasiedli na ławce. Mimo to, gospodarze dominowali i bez większego trudu wielokrotnie mijali obrońców MC prostopadłymi podaniami. Byli po prostu za szybcy, by odebrać im piłkę. Gole padły tylko dwa: w 25. minucie Kompany strzelił głową po rzucie rożnym – krycie zawalił Smalling. W 31. piękną akcję przeprowadził Gundogan i po zgraniu Sterlinga obrócił się z piłką i uderzył w długi róg.

Potem sam Sterling zmarnował trzy stuprocentowe sytuacje, strzelając nad bramką lub w bramkarza. Obrona United była zbyt wolna i stale gubiła krycie – mimo że MC grał tak naprawdę bez środkowego napastnika – na środku momentami grał Sterling, momentami Bernardo Silva. Goście bardzo szybko tracili piłkę w środku pola i dawali City okazje do szybkich prostopadłych podań. Po pierwszej połowie wydawało się, że nie ma zagrożenia dla zwycięstwa gospodarzy i fety mistrzowskiej na własnym stadionie. Zapewne w przerwie Guardiola powiedział piłkarzom, by się oszczędzali na mecz z Liverpoolem – i to się na nich zemściło.

Na drugą połowę obie jedenastki wybiegły bez zmian. MU bardzo szybko odrobił straty. Oba gole strzelił Pogba po podaniach Sancheza. Pierwszego z bliska prawą nogą, drugiego – głową, po centrze z daleka. W obu sytuacjach nie popisała się obrona City, szczególnie Kompany. Goście nadal w obronie ustawiali się bardzo głęboko, ale zostawiali znacznie mniejsze luki i reagowali szybciej na ruchy przeciwników.

W 69. minucie trzecią asystę zaliczył Alexis, a gola strzelił Smalling – po centrze Chilijczyka z rzutu wolnego. Znów zaspała obrona gospodarzy, mimo że miała dużo czasu, żeby się ustawić – strzelec gola był niepilnowany. Przez ostatnie piętnaście minut gospodarze atakowali, ale nie wypracowali sobie zbyt wielu sytuacji strzeleckich – mimo obecności na boisku Aguero, de Bruyne’a i Jesusa, którzy weszli z ławki. Powinni za to byli dostać rzut karny, po faulu na Aguero, który widzieli wszyscy, poza sędzią Atkinsonem. Podjął on w tym meczu bardzo dużo złych decyzji, niemal wszystkie na niekorzyść MC. W konsekwencji pokrzywdzeni piłkarze się denerwowali – i dostawali żółte kartki.

Brawa należą się Mourinho, za jego (na pewno bardzo ciekawą) rozmowę z zawodnikami w przerwie. MU strzelił na bramkę 4 razy i strzelił 3 bramki, wykorzystując błędy przeciwników. We wtorek MC ma do odrobienia 3 bramki i w takiej formie nie ma na to najmniejszych szans. Wygląda na to, że nowy mistrz dostał zadyszki – ale dopiero na ostatnich metrach.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: