Chelsea – Manchester United 4:0

Antonio Conte najwyraźniej wielokrotnie oglądał ostatni mecz MU zremisowany z Liverpoolem 0:0 i wyciągnął z niego wnioski. W tamtym spotkaniu zespół Jose Mourinho świetnie poradził sobie ze środkiem pola gospodarzy, w tym – zupełnie stracił kontrolę nad bardzo ofensywie, a przede wszystkim dynamicznie grającymi londyńczykami. Mimo całej miłości dla twórcy sukcesów Chelsea, jej kibice cieszyli się z upokorzenia jego nowego zespołu.

Mecz zaczął się… co najmniej nietypowo dla słynących z żelaznej defensywy zespołów Portugalczyka. Już w pierwszej minucie Alonso zagrał z lewej strony długą piłkę “na aferę”, którą jednak dzięki błędom Smaillinga i Blinda przejął Pedro i spokojnie pokonał De Geę. Piłkarze MU “zareagowali pozytywnie” i przez kilka minut tworzyli okazje bramkowe – najlepszej nie wykorzystał generalnie mało aktywny w tym meczu Ibrahimović, który głową przestrzelił z 5 metrów.

Przez całą pierwszą połowę mecz był szybki, z wieloma strzałami, tak jakby oba zespoły umówiły się, że będą grały ofensywnie. Obrona MU nie była jednak tego dnia w formie i już w 21. minucie gospodarze cieszyli się z drugiego gola, którego strzelił po rożnym Cahill. Do przerwy piłkarze Conte mieli jeszcze dwie świetne okazje bramkowe, ale w obu uratował swój zespół świetny, jak zwykle, De Gea. W końcówce błąd popełnił sędzia, który po wejściu nogami na kolano powinien był wyrzucić z boiska Luiza – a dał mu tylko żółtą kartkę. To niemal na 100% zaważyło na drugiej połowie.

Po przerwie Chelsea kontrolowała spotkanie i starała się wykorzystać błędy gości – którzy byli zmuszeni przesunąć do przodu swoich pomocników i obrońców. Z tego wynikały gole Hazarda (61.) i Kante (70.), który był ozdobą meczu i momentem chwały zawodnika nagradzanego tylko za pracę defensywną. Tym razem reprezentant Francji przedryblował dwóch przeciwników i strzelił nie do obrony. Mourinho wprowadził na boisko Rojo, Matę i Martiala, ale nie byli w stanie odwrócić scenariuszu spotkania. Zapewne powinni grać w wyjściowym składzie – chyba że MU przegrałby wtedy np. 0:6. Na pochwały w zespole gości zasłużyli tylko świetni od początku sezonu Valencia i De Gea.

To był pierwszy powrót Mourinho na Stamford Bridge w roli trenera MU i miał bardzo gorzki smak. Jeśli uda mu się osiągnąć w ciągu 3 lat jakiś duży sukces z tą drużyną, będzie to ukoronowanie jego kariery. Do tej pory bowiem, od czasu odejścia Aleksa Fergusona, sytuacji kryzysowej w MU nie zmieniły ani setki milionów wydane na transfery, ani panowanie Louisa van Gaala – jednego z najbardziej doświadczonych trenerów na świecie. Może sytuacja zmieni się dopiero wtedy, gdy zarząd przyzna, że kryzys rzeczywiście ma miejsce i da Portugalczykowi czas na spokojną pracę nad podstawami gry?

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: