Machester United – Manchester City 1:2

Pierwsze starcie Mourinho – Guardiola w Manchesterze było zwycięskie dla tego drugiego. Zespół Katalończyka nie tylko miał przewagę w posiadaniu piłki, ale też strzelił więcej bramek, mimo katastrofalnych błędów swojego nowego bramkarza, Claudio Bravo. O zwycięstwie zdecydowała fantastyczna form de Bruyne’a i Silvy, ale także słaba całej pomocy MU.

Mourinho posłał na boisko jedenastkę z Blindem i Mikhtarianem, którzy przez cały mecz grali słabo. Nie działał środek pomocy, w którym Pogba i Fellaini byli obaj ustawieni głęboko, bez defensywnego pomocnika za ich plecami. Obaj zawodnicy przyzwyczajeni do bardziej mobilnej roli, nie radzili sobie z zatrzymywaniem Silvy i de Bruyne’a, którzy jako dwaj stale zmieniający pozycję paymakerzy kształtowali ataki MC.

Guardiola mocno ryzykował ustawiając w pomocy dwóch tak ofensywnych graczy, ale za ich plecami ustawił Fernandinho, skoncentrowanego przede wszystkim na defensywie – i rola Brazylijczyka była kluczowa dla zwycięstwa. Podczas gdy powyższy duet wymieniał bardzo szybkie podania w środku pola, na bokach (a często też w środku) okazje do podania stwarzali Nolito i Sterling – obaj dalecy od najwyższej formy, ale pożyteczni. Wydawałoby się, że jeden rajd Fellainiego czy Mikhtariana pozwoli skontrować tak płynną grę MC – ale piłkarze Mourinho tego dnia po prostu nie byli do tego zdolni.

Goście wyszli na prowadzenie w 15. minucie po długim podaniu Kolarowa, zgraniu Iheanacho i precyzyjnym strzale de Bruyne’a. Asystujący Nigeryjczyk przez cały mecz grał jak bardzo doświadczony środkowy napastnik, pracował dla zespołu i dwadzieścia minut po pierwszym golu strzelił swojego – dobijając z bliska strzał kolegi. W zespole MC katastrofalnie grał Bravo, stale podejmując złe decyzje i narażając swój zespół na ryzyko. Tylko dzieki szczęściu i słabszej formie MU, w konsekwencji jego błędów zespół Guardioli stracił tylko jednego gola – w 42. minucie, po wypuszczeniu piłki z rąk przez bramkarza i pięknym strzale Ibrahimovicia.

Całą drugą połowę menedżer MC podporządkował bronieniu się. Już w 53. minucie za jedynego napastnika Iheanacho na boisko wszedł drugi defensywny pomocnik Fernando, potem Sterlinga zmienił Sane. Mourinho z kolei postawił na ataki, posyłaąc na boisko Rahforda, Herrerę i Martiala. Mimo że jego drużyna kończyła z trzema napastnikami na boisku, MU nie potrafił wyrównać. Problem leżał w pomocy i Herrera w roli rozgrywającego nie był w stanie go rozwiązać. Po odzyskaniu piłki MC był w stanie ją przytrzymać, mądrze rozegrać i utrzymywać niebezpieczeństwo z dala od swojej bramki (o ile piłki nie miał akurat Bravo).

W tym meczu taktyka Mourinho po prostu nie zadziałała. Być może w zespole, w którym Mata, Martial i Smalling siedzą na ławce, atmosfera też nie jest zbyt dobra. W każdym razie pierwszą bitwę wygrał Guardiola i to jego zespół jako jedyny w tej chwili ma komplet punktów.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: