Dnipro – Sevilla 2:3

Bardzo dobry finał Ligi Europy, w którym już do przerwy padły cztery bramki, a Dnipro stanęło na wysokości zadania w pojedynku z obrońcami tytułu. Ukraińskiej drużynie do pełni szczęścia brakło stabilności w obronie i aktywności w ataku, ale i tak Sevilla mogła przegrać gdyby nie świetna postawa Carlosa Bakki. Organizatorzy meczu w Warszawie mogą być zadowoleni.

Na początku meczu co prawda przeważał faworyt, ale andaluzyjskich fanów szybko uciszył Kalinić, który z Matheusem rozegrał idealną kontrę, którą sam wykończył strzałem głową. Ukraińscy piłkarze kontynuowali ten sposób gry przez kolejne minuty – długie podanie z obrony do chorwackiego napastnika lub jednego ze skrzydłowych. Szczególnie często swój zespół prowadził do przodu Konoplianka – pilnowany jeszcze dokładniej niż Kalinić. Niestety, z każdą minutą obecność jedynego napastnika Dnipro była coraz mniej zauważalna.

Po stracie bramki ofensywę kontynuowała Sevilla – jak zwykle atakując przede wszystkim skrzydłami. Wyjątkowo dobrze grał Reyes, który piłkę miał chyba jeszcze częściej niż Banega – i każdym zagraniem zaskakiwał obrońców Dnipro. Już w 24. minucie piłkarze Emery’ego mogli wyrównać, ale po główce Krychowiaka Bojko, bohater całego sezonu w LE, uratował swój zespół. Chwilę później nie miał szans po tym, jak Polak strzelił mocno z 12 metrów po rzucie rożnym. A po zaledwie trzech minutach było 1:2, bo Bacca wykorzystał znakomite prostopadłe podanie Reyesa. Zaspał Cziberiaczko.

Gdy już się wydawało, że do przerwy będzie prowadził zespół ze stolicy Andaluzji, Rotań świetnie uderzył z rzutu wolnego i piłka wpadła do siatki. Wyraźnie źle ustawił mur Rico, i sam także stał w złym miejscu.

W drugiej połowie Ukraińcy starali się dłużej trzymać piłkę i nawet im się to udawało. Emery już w 60. minucie za najlepszego na boisku Reyesa wprowadził Coke – bardziej defensywnego zawodnika. W okolicach 65. minuty Sevilla miała kilka dobrych okazji po rzutach rożnych, ale nie strzeliła bramki. Dopiero w 73. drugiego gola w tym meczu strzelił Bacca, znów po prostopadłym podaniu i znów po fatalnym błędzie środka obrony. Kolumbijczyk mógł chwilę później skompletować hat-tricka, ale pojedynek z nim wygrał Bojko. Obrona Dnipro zupełnie się rozsypała.

W końcówce przegrywający Ukraińcy ruszyli do ataku, ale brakowało im przebojowości i pomysłu na grę. Na dodatek w 87. minucie na boisko upadł i stracił przytomność Mateus – bez kontaktu z rywalem. Brazylijczyka nie mógł już zastąpić rezerwowy, bo trener przeprowadził wcześniej trzy zmiany. Sielezniow, który w półfinale strzelił Napoli piękną bramkę głową, tym razem nie wykorzystał swojej jedynej okazji. Biezus i Szachow nie potrafili uporządkować gry w środku pola ani zaskoczyć defensywnych pomocników Sevilli.

Oczywiście dla Dnipro sam awans do finału jest ogromnym osiągnięciem, a Sevilla zasłużenie po raz czwarty w ciągu 10 lat wywalczyła to samo trofeum. Kibice z Andaluzji powinni wychwalać przede wszystkim trenera Emery’ego i dyrektora sportowego Monchiego, którzy po raz kolejny poukładali zespół i sprowadzili godnych następców sprzedanym za ciężkie pieniądze zawodnikom. Teraz obaj mogą odejść do jednego z dwóch gigantów La Liga – co może oznaczać duże problemy nad Guadalkiwirem. Na razie Biris mogą się cieszyć kolejnym tytułem.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: