Chelsea – PSG 2:2

Nie żebym był fanem zbudowanego za ogromne pieniądze zespołu PSG, ale miło było ich zobaczyć triumfujących nad minimalistycznymi rywalami i wyraźnie stronniczym sędzią, po 90 minutach grania w dziesiątkę. Na brawa zasłużył szczególnie Thiago Silva a Jose Mourinho tym razem nie wykorzystał przewagi swojego zespołu.

Goście zaczęli mecz pewnie, udawało im się utrzymać przy piłce, przede wszystkim za sprawą Verattiego i Ibrahimovivia. Cavani i Pastore w początkowych fazach akcji stali niemal na liniach bocznych, ale im bliżej pola karnego, tym bardziej zbliżali się do osi boiska. W drużynie Chelsea bardzo słabo grał Oscar, który stale gubił piłki, ale był uczestnikiem kluczowej akcji pierwszej połowy. Gdy walczył o piłkę z Ibrahimoviciem, Szwed sfaulował go wchodząc agresywnym wślizgiem. Zasłużył może na żółtą kartkę, ale dostał czerwoną, już w 31. minucie i po swoim pierwszym faulu.

Co było zrozumiałe, do końca pierwszej połowy gospodarze kontrolowali mecz. Z pozycji na środku ataku bardzo często schodził Diego Costa i pomagał w rozgrywaniu akcji. Jednocześnie też bardzo często prowokował rywali do fauli i sam faulował. W 43. minucie sędzia Kuipers powinien był przyznać Chelsea karnego – ale tego nie zrobił, być może pod wpływem swojej decyzji sprzed kwadransa.

Po przerwie PSG niespodziewanie nie straciło rezonu. Goście nadal często byli przy piłce i stwarzali zagrożeni dla bramki Courtois. Kluczowa okazała się instrukcja trenera Blanca by Matuidi wchodził do przodu zajmując miejsce wykluczonego wcześniej Ibrahimovicia – w pomocy Veratti i Motta, uzupełnieni bocznymi obrońcami, wystarczająco dobrze radzili sobie z utrzymywaniem piłki. Cavani w 58. minucie wygrał pojedynek z belgijskim bramkarzem, ale zamiast do siatki – strzelił w słupek. W drużynie Chelsea już w przerwie Oscara zmienił Willian a Diego Costa brzydkim faulem w 73. minucie zasłużył na czerwoną kartkę.

W końcówce najpierw Ramires (grający raczej słabo) zmarnował idealną okazję w 80. minucie, a kilkadziesiąt sekund później Cahill strzelił gola po rzucie rożnym. Wydawało się, że jest już po wszystkim, ale po zaledwie pięciu minutach David Luiz, były gracz londyńskiego klubu, strzelił głową na 1:1 – także po rzucie rożnym. Na dogrywkę wyszli Drogba zamiast Costy, Zouma zamiast Maticia i Rabiot zamiast Matuidiego. Jak można się było spodziewać, gospodarze wyszli na prowadzenie po dyskusyjnym karnym, ktorego wykorzystał Hazard. I znów PSG zrobiło kibicom Chelsea niemiłą niespodziankę – po rogu na pieć minut przed końcem Thiago Silva głową przelobował Courtoisa. Sama bramka była piękna, ale przede wszystkim był to moment, jakich ostatnio w piłce nie ma wiele. Goście awansowali -u siebie zremisowali 1:1.

W PSG na pochwały zasłużyli oczywiście wszyscy piłkarze, ale szczególnie wyróżnić trzeba – poza Silvą – Davida Luiza, Matuidiego, Verattiego i Mottę. W drużynie Chelsea świetnie zagrali Hazard i (wyjąwszy chamskie zagrywki) Costa. Zawiódł Fabregas, Oscar i Ramires. Biorąc pod uwagę dotychczasową perfekcję druzyn Mourinho w wykorzystywaniu błędów przeciwnika, ten wynik jest wielką niespodzianką.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: