Barcelona – Atlético 1:1

Po pierwszym meczu Diego Simeone może być dumny ze swojego zespołu. Atlético, mimo że trzy razy krócej było przy piłce, było równorzędnym przeciwnikiem dla gospodarzy, stwarzało groźne sytuacje i jest w lepszej sytuacji przed rewanżem. Po raz kolejny pokazali, że ich największym atutem nie są poszczególni piłkarze, ale gra zespołowa, zarówno w obronie jak i ataku.

Goście zaczęli bardzo bojowo i na początku pierwszej połowy zaatakowali na połowie Barcelony. Dobrą sytuację miał grający za plecami Costy Villa, ale piłkę wyjął z siatki Pinto. Potem im bliżej przerwy, tym bardziej przeważali Katalończycy. Nie było błyskotliwych zagrań Xaviego ani Fabregasa, za to fantastycznie podawał i dryblował Iniesta. Messi był momentami pilnowany przez trzech przeciwników i został na dobrą sprawę wyłączony z gry. Jego koledzy nie potrafili tego wykorzystać.

Barcelonie już od 12. minuty brakowało Piqué, który w starciu z Costą naciągnął pachwinę. Brazylijczyk zszedł z boiska kwadrans później, z naciągniętym mięśniem uda – i trudno być pewnym jego udziału w rewanżu. Atletico pod koniec pierwszej połowy broniło się wszystkimi graczami, ustawiając ich w dwóch bliskich siebie liniach około 35 metrów przed bramką. Szczególnie na skrzydłach obrońcy podchodzili blisko pomocników, a Barcelonie tylko kilka razy udawało się mijać ich prostopadłymi podaniami.

Po dziesięciu minutach drugiej połowy padła bramka – marzenie. Brazylijczyk Diego, który zastąpił przed przerwą kontuzjowanego Costę, strzelił sytuacyjnie z 30 metrów fałszem – i trafił idealnie w okno. Atlético nie miało przewagi, ale gdy jego pomocnicy dostawali piłkę, byli w stanie wymieniać między sobą krótkie podania tak samo, jak dzisiejsi przeciwnicy. Nie brali w tym udziału Tiago i Arda Turan, którzy tego dnia skupiali się na defensywie i w ataku przede wszystkim gubili piłki. Za to świetnie spisywali się Koke i Gabi – którzy mogą liczyć na powołania na najbliższe mistrzostwa świata.

Barcelona przeważała coraz bardziej, dzięki grze Iniesty i, momentami, Neymara. W 71. minucie po prostopadłym podaniu pierwszego z nich, drugi wykorzystał dobrą sytuację i strzałem w długi róg pokonał Courtoisa. Od tego momentu przewaga gospodarzy jeszcze wzrosła. Momentami obrona Atlético zupełnie się gubiła, ale zawsze ktoś w ostatniej chwili wybijał piłkę, najczęściej – Godín. Barcelona też nie była w najwyższej formie, bo nie potrafiła wykorzystać błędów przeciwnika. Przez ostatnie 15 minut zespół Simeone tylko wybijał piłkę.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: