Real – Borussia 2:0

Cud się nie wydarzył, ale nie był aż tak bardzo odległy. Szczególnie w 90 minucie, kiedy Real wygrywał 2:0 i był o bramkę od awansu. Zresztą już pierwszy kwadrans, w którym gospodarze powinni byli strzelić przynajmniej dwie bramki, już na to wskazywał. Grę w finale Borussia zawdzięcza tyle świetnej postawie tydzień temu i czterem bramkom Lewandowskiego, co błyskowi formy Weidenfellera dziś i nieskuteczności graczy Realu.

Plan Mourinho działał od początku meczu. Na środku pola Alonso i Modrić ładnie i szybko rozdzielali piłki, a z przodu stale był ruch i drugie szybkie podanie przekazywało piłkę już bezpośrednio na pole karne. Problem leżał w tym, że w pierwszych 15 minutach takich sytuacji nie zmienili na bramkę Higuaín, Ronaldo i Özil. Hummels był zdecydowanie zbyt wolny i gdyby nie problemy rywali ze skutecznością, zapamiętałby ten mecz jako najgorszy w karierze.

Jedenastka Kloppa po kwadransie “ogarnęła” się i lepiej blokowała środek pola. Di Maria, który przez jakiś był śmiertelnie niebezpieczny, został zneutralizowany przez Schmelzera.Niemcy dowieźli bezbramkowy remis do przerwy, mimo że kontuzjowanego Goetzego zastąpił Grosskreutz.

Po przerwie Mourinho zmienił ustawienie na 3-4-3, na boisko za Di Marię wszedł Benzema a za Fábio Coentrão – Kaká. Takie ultraofensywne ustawienie pozwoliło rywalom wykreować dwie świetne sytuacje bramkowe dla Lewandowskiego. Bohater pierwszego meczu najpierw strzelił obok, potem – w poprzeczkę. Im bliżej końca, tym lepiej wychodziły gospodarzom akcje ofensywne, mimo że w 67. minucie za Alonso wszedł Khedira.

Dwie najlepsze okazje Realu w drugiej połowie zmarnowali Ronaldo i Kaká. W 83. minucie nadzieje gospodarzy odżyły – Benzema w polu karnym zachował spokój i idealnie wykorzystał centrę z prawej Özila. Chwilę później znów Francuz zdecydował o zdobyciu gola – w zamieszkaniu na polu karnym idealnie podał do Sergio Ramosa, który strzelił nie do obrony. To mogła być decydująca bramka, bo w międzyczasie Francuz przegrał pojedynek z najlepszym na boisku Weidenfellerem.

Borussia awansowała w swoim stylu – po zmianach nastroju i emocjonującym meczu. Real był bliski i pokazał, ze gdyby nie “dzień konia” Lewandowskiego i nieskuteczność w rewanżu, to jego zespół grałby na Wembley w finale.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: