Real – Barcelona 1:2

Łatwo się domyślić, o czym śnił po meczu Mourinho. O obrońcach Barcelony strzelającym bramki po prostych błędach jego własnej obrony. I o tym, jak Real nie może wygrać meczu, nawet nastawiając się wyłącznie na neutralizację gry kombinacyjnej Katalończyków. We środę w pucharowym ćwierćfinale znów wszystko zaczęło się dobrze, ale skończyło źle.

Real wyszedł na boisko w ustawieniu 4-3-3 z trzema defensywnymi pomocnikami i Benzemą i Cristiano Ronaldo przypiętymi do linii bocznych. Barcelona – w swoim tradycyjnym 4-3-3, które w ataku przechodziło w 4-1-4-1. Alexis Sanchez grał najbliżej bramki Casillasa i był to jeden z jego najlepszych meczów w drużynie Guardioli.

Od początku buło widać, że Barcelonie zależy przede wszystkim na posiadaniu piłki. Real dążył do jej przejęcia w pomocy i szybkiego zgrania na skrzydło. Ten schemat przyniósł gospodarzom bramkę w 12. minucie, kiedy Ronaldo wbiegł w pole karne i z ostrego kąta pokonał słabo interweniującego Pinto. Przez pierwsze 15 minut w każdej akcji madrytczyków brał udział Benzema, potem był już niewidoczny, podobnie jak Higuain.

Barcelona jeszcze w pierwszej połowie wróciła do swojego rytmu, a Real coraz bardziej się cofał, nie będąc w stanie przejąć piłki. po podaniu górą Fàbregas Alexis pięknie lobował głową Casillasa – ale była poprzeczka. Potem hiszpański reprezentant jeszcze dwa razy bronił w trudnych sytuacjach.

Po przerwie z pola widzenia zupełnie zniknął Ronaldo – goście do tego stopnia przejęli kontrole nad meczem, że Portugalczyk nie miał z czego zaczynać kontr. Zresztą, już w 49. minucie było 1:1. Xavi z rzutu rożnego posłał piłkę na dalszy słupek, a tam Pepe nie upilnował wchodzącego w pole karne Puyola.

Barcelona wykorzystywała wszystkich 4 swoich rozgrywających (Xavi, Iniesta, Messi, Fàbregas) a piłka szczególnie często wędrowała na lewe skrzydło. Iniesta po jednej z akcji z Fàbregasem trafił w słupek. Tak samo skończyła się jedyna okazja Benzemy w drugiej połowie – po centrze Altıntopa.

Turek był niespodzianką w pierwszym składzie, ale rozegrał świetnym mecz – przede wszystkim zatrzymując Iniestę. Jednak to właśnie “jego” prawą stroną wszedł Abidal i po kolejnym zagraniu górą Fabregasa, strzelił pewnie w długi róg. W tej sytuacji brakło asekuracji któregoś z pomocników – Altıntop pilnował swojego gracza w środku.

Real w końcówce mógł wyprowadzić kilka kontr, ale robił to zbyt wolno i niedokładnie. Mourinho w 9 meczach z Barceloną wygrał tylko 1 raz i możliwe, że przed kolejnym zmieni taktykę na bardziej ofensywną. Zresztą, to już za tydzień i jego zespół musi w stolicy Katalonii odrobić jedną bramkę.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: