Real – Barcelona 3:1

Barcelona tym meczem potwierdziła, że jest jeszcze większym zespołem, niż do tej pory się wydawało. Guardiola i jego piłkarze pokazali jak wychodzić z trudnych sytuacji, dopasowywać się do przeciwnika i maksymalnie wykorzystywać swoje mocne punkty. Nie są drużyną grającą bezbłędnie, ale w wyjątkowych sytuacjach ratuje ich wspólnie wypracowany styl – którego jeszcze na takim poziomie nie ma Real.

Mecz rozpoczął się dla gości najgorzej, jak tylko mógł. W 24. sekundzie padła najszybsza w całej historii Clasico bramka, która była wynikiem bezmyślnego podania Valdesa i rozsądnego ustawienia Benzemy. Barcelona zabrała się do pracy i już w 7. minucie Messi miał przed sobą tylko Casillasa, ale madrytczyk świetnie bronił w tej sytuacji. Do końca pierwszej połowy więcej sytuacji bramkowych mieli gospodarze – ale ich nie wykorzystali. Przed szansami stawali zwykle po kontrach, w których ważną rolę odgrywał świetnie grający w całym meczu Benzema. Real stale miał z przodu 2-3 graczy czekających na kontry.

Osobną historią w całym tym meczu jest ustawienie gości, którzy rozpoczęli mając w ataku tylko Sancheza i Messiego, natomiast za nimi Fàbregasa i Iniestę, trzymającego się lewej linii. Po prawej stronie nie było nikogo, gdyż Alves zaangażowany był w pilnowanie Ronaldo. Messi bardzo często dublował rolę Xaviego i rozgrywał jeszcze na własnej połowie, pojawiał się także z boku, role głównego egzekutora zostawiając Chilijczykowi. Właśnie po tym, jak Messi utrzymał się w środku pola i ograł trzech przeciwników, a następnie zagrał prostopadle, Sanchez zdobył bramkę w swoim debiucie w Gran Derbi. Nie upilnował go Pepe. Po pierwszej połowie gospodarze zasłużyli jednak na lepsze noty.

Na drugą połowę Barcelona wyszła z Alvesem w pomocy a Busquetsem na środku obrony. Goście zaczęli większość akcji rozgrywać prawą stroną i był to klucz do ich zwycięstwa – Marcelo nie był w stanie poradzić sobie z rodakiem. Natomiast Puyol świetnie stopował Ronaldo, który znów zawiódł w ważnym meczu. Braku defensywnego pomocnika na środku pola nie potrafili wykorzystać Özil ani Benzema. Mourinho próbował ożywić grę w tym sektorze, zmieniając Niemca na Kakę, ale mimo niezłego początku rezerwowego, zespół był jakby pogodzony z porażką.

Real przegrywał już wtedy 1:2 – po strzale Xaviego z 25 metrów, który odbił Marcelo, zmylając zupełnie Casillasa. W 66. minucie wynik ustalił Fàbregas po centrze Alvesa z prawej, mimo asysty dwóch obrońców. Gospodarze także mieli swoje okazje w drugiej połowie, ale nie wykorzystali ich i z każdą minutą coraz mniej angażowali się w ofensywę. Po wejściu Khediry i Higuaina nie było zmian na lepsze. Kolejne okazje bramkowe dla Barcelony zmarnowali Xavi i Iniesta.

Poszczególni piłkarze Realu grali dobrze – z wyjątkiem Ronaldo, Ramosa i Coentrão. Diarra, Benzema i Di María rozegrali wręcz świetny mecz, ale nie wystarczyło to choćby na remis z Katalończykami. W zespole Barcelony można wyróżnić Messiego, Iniestę, Puyola, Busquetsa, ale przede wszystkim zwyciężyła ich gra zespołowa i maksymalne wykorzystywanie dostępnych środków – coś czego brakowało rywalom. Barcelona miała też więcej szczęścia i trenera potrafiącego podjąć duże ryzyko. Gdyby Mourinho i jego piłkarze lepiej zareagowali na zmiany w ustawieniu gości, mogli wygrać wysoko.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: