Barcelona – Villarreal 3:1

Tym meczem Villarreal udowodnił, że będzie się liczył w walce o… trzecie miejsce. Przez długi czas radził sobie z Barceloną w defensywie i ofensywie, ale nawet przy maksymalnym wykorzystaniu potencjału drużyny, było to za mało na obrońców tytułu na Camp Nou. Na Real też pewnie nie starczy. Do ogrania przez drużynę Garrido są za to: Valencia, Sevilla, Atletico.

Zawodników obu zespołów można obsypać komplementami bo mecz był interesujący, intensywny, na wysokim poziomie technicznym i taktycznym. Goście od początku sporo ryzykowali, ustawiając obronę bardzo wysoko i używając do pressingu pięciu ofensywnych zawodników. Byli też wąsko rozstawieni na boisku, czego na ich szczęście Barcelona nie potrafiła wykorzystać w pierwszej połowie. Jedyną uznaną bramkę dla gospodarzy strzelił przed przerwą David Villa, po szybkich prostopadłych zagraniach Xaviego i Iniesty.

Barcelona powinna była już chwilę później prowadzić 2:0, ale sędziowie (w tragicznej formie) wyciągnęli z kapelusza spalonego. Gdy gospodarze jeszcze myśleli o tej krzywdzie, Nilmar ograł Puyola, strzelił płasko w długi róg i był remis. Katalończycy mieli spora przewagę i kolejne szansy na strzelenie gola, ale ich nie wykorzystali. Okazje były często wynikiem prostopadłych podań za wysuniętą obronę gości. Villarreal grał spokojnie, potrafił dokładnie rozegrać piłkę, a Rossi i Nilmar dobrze przytrzymywali ją z przodu po długich podaniach. Piłkarze Garrido też stworzyli sobie okazje do zdobycia kolejnych bramek.

Po przerwie przewaga Barcelony wzrosła, a pomocnicy Villarrealu coraz częściej łatwo tracili piłkę. Z całej drugiej linii pozytywnie wyróżnił się może tylko Bruno – pozostali trzej grali ani bardzo słabo ani bardzo dobrze. Przyzwoicie grali na środku obroni Musacchio i Marchena, ale boczni: Angel i Capdevila – już znacznie gorzej. W 58. minucie swoją pierwszą bramkę strzelił Messi, po wymianie czterech podań w polu karnym z Pedro. Przy tej akcji obrońcy gości zachowali się po prostu źle. Messi przesądził też o wyniku w 83. minucie, dobijając strzał Pedro. Wcześniej był na minimalnym spalonym – co akurat rekompensowało pomyłkę sędziów z pierwszej połowy.

Powody do narzekań na arbitrów mieli też piłkarze gości. W 68. minucie z boiska powinien zostać wyrzucony Maxwell, który faulował Valero wychodzącego na czystą pozycję. Villarreal próbował jeszcze podnieść się po drugiej bramce Barcelony, ale już bez większych efektów. Mimo że gra obronna gospodarzy nie była perfekcyjna, ich przeciwnikom brakowało już pod koniec drugiej połowy sił i pomysłów – dlatego pewnie Garrido zdjął z boiska: Rossiego, Valero i Caniego. Zmiany dały niewiele.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: