Hiszpania – Portugalia 1:0

We wtorkowy wieczór zamarło życie od Composteli po Barcelonę i dzięki bramce Davida Villi, stanie się to po raz kolejny w sobotę. Zespół Vicente del Bosque w końcu zagrał na miarę oczekiwań, pokazując kreatywność i pasję. Przeciwnik nastawił się na obronę, co ułatwiało zadanie czwórce obrońców Hiszpanii, ale zwiększało wyzwanie przed graczami ofensywnymi.

Portugalia wyszła na boisko z zaledwie jednym napastnikiem i wspomagającymi go dwoma skrzydłowymi. W środku mur nie do przebicia dla Xaviego i Iniesty mieli tworzyć: Raul Meireles, Tiago i Pepe. Rzeczywiście, wchodzenie pod pole karne od tej strony sprawiało Hiszpanom sporo problemów, mimo zgrania i przyzwyczajenia do gry krótkimi podaniami dwóch rozgrywających. Rozwiązaniem była gra skrzydłami – i David Villa oraz Fernando Torrez bardzo często zmieniali się w bocznych pomocników.

Drugi z nich prezentował się w tym meczu dość słabo i del Bosque, zamiast wzmacniać siłę w środku pola – wprowadzając Navasa, Fabregasa czy Silvę, posłał na boisko Fernando Llorente. Środkowy napastnik z Bilbao zaraz po wejściu miał znakomitą sytuację bramkową, ale Portugalię uratował Eduardo. Zaledwie dwie minuty później padła bramka na miarę ćwierćfinału – po wymianie krótkich podań między Iniestą i Xavim, strzale a potem dobitce Villi. Wcześniej podopieczni Queiroza radzili sobie z takimi akcjami, tym razem zabrakło asekuracji na prawej stronie obrony.

Pierwszy gol stracony na tym mundialu stał się też dla Portugalii ostatnim. W ofensywie jej piłkarze pokazywali niewiele – Hiszpania była dobrze zorganizowana w tyłach, a we trójkę ofensywni gracze Queiroza nie byli w stanie wiele zdziałać. Cristiano Ronaldo nie pokazał umiejętności, których oczekiwali od niego kibice. Po raz kolejny uwagę wysłanników największych klubów przyciągnął Fabio Coentrão, poza nim jednak nikt nie wybił się na tle solidnego zespołu. Hiszpania miała świetnego tego dnia Xaviego, którego podania nie były by jednak decydujące, gdyby z przodu nie było Villi.

Półfinałowym przeciwnikiem Hiszpanów będą Paragwajczycy, którzy zdołali pokonać Japonię dopiero w rzutach karnych. Kibice mogą szykować się na mecz podobny do wtorkowego i każdy wynik inny niż zwycięstwo Europejczyków będzie sensacją. Ciekawe, jakim graczom tym razem da szansę del Bosque. Na pewno będzie potrzebował kreatywności by minąć obronne zasieki przeciwników. Ultraofensywnym wariantem będzie gra z dwoma skrzydłowymi (np Navasem i Pedrito) i Villą w ataku, ale raczej można się spodziewać utrzymania ustawienia z dwóch ostatnich wygranych.

Choć entuzjazm nie jest tak wielki jak przed meczem ze Szwajcaria, kibice w Hiszpanii znów oczekują od swoich graczy wielkich osiągnięć. Zwycięstwo z Paragwajem jest na tyle realne, że historyczny awans do półfinału jest w zasięgu ręki. “La Roja” może bać się przede wszystkim zmęczenia i dekoncentracji.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: