Manchester United – Chelsea 1:2

Ten mecz nie zdecyduje o mistrzostwie, ale da londyńczykom nie tylko trzy punkty, także mnóstwo pewności siebie. To, że byli lepsi, w tym meczu nie podlegało dyskusji od początku do końca. Kluczowy dla wyniku był chyba jednak brak Rooneya. Zresztą cały jego zespół nie grał tak agresywnie jak zwykle.

W pierwszych dwudziestu minutach oba zespoły grały bardzo zachowawczo, bojąc się stworzyć przeciwnikom okazję bramkową. Podania były w większości krótkie, wymieniane wolno i rzadko udawało się komuś dotrzeć z piłką na pole karne. Szczególnie duże problemy sprawiał MU pressing Chelsea, który zaczynali Anelka, Cole i Malouda – już 60 metrów od własnej bramki. W całej pomocy gospodarzy brakowało kreatywności, a ataki skrzydłami były na tyle przewidywalne, że radzili sobie z nimi Żirkow i Ferreira. Berbatow zaledwie kilka razy w całym meczu miał okazję namieszać na polu karnym Cecha.

W 20. minucie padł gol na 1:0, zasłużony przez piłkarzy Chelsea. Z lewej udało się, niezbyt szybko i przy biernej postawie Ferdinanda, wejść dryblingiem Maloudzie. Posłał piłkę po ziemi na krotki słupek, a tak Cole pięknie piętą skierował ją w długi róg bramki. To był efekt spokojnej akcji, szukania dziury w obronie MU. Po golu goście spokojnie czekali na okazję do kontry i długo rozgrywali piłkę. Zespół Fergusona grał bez jasnej koncepcji i nadal nie radził sobie z pressingiem przeciwnika. Najlepsze okazje zmarnował Park, a w 30. minucie Neville uratował swój zespół przed druga bramką – interwencją, którą można było uznać za faul na Anelce.

Druga połowa zaczęła się nudnym długim rozgrywaniem, które było znacznie korzystniejsze dla Chelsea. Z czasem przewagę zaczął zyskiwać MU i wyrazem tego była świetna okazja Berbatowa z 61. minuty, kiedy przestrzelił głową o niecałe pół metra. Drużyna Ancelottiego zaczęła się już gubić, kiedy w jej składzie pojawili się Drogba i Kalou. Właśnie ich akcja przesądziła o zwycięstwie. Kalou ładnie podał prostopadle ze środka, a Drogba spokojnie strzelił obok bramkarza. Gol nie powinien być uznany – jego strzelec w momencie podania był około metra za linią obrońców.

Nadzieje gospodarzy przedłużył rezerwowy Macheda, który po akcji lewą stroną i dośrodkowaniu Naniego oraz wybiciu Cecha, wepchnął piłkę do bramki. Pomógł sobie przy tym ręką, co powinno dyskwalifikować już drugiego gola w meczu. Dobrą okazję miał jeszcze w samej końcówce Berbatow, ale jego strzał z woleja spokojnie wyłapał Cech. Mecz potwierdził dobrą dyspozycję Chelsea i to, że Rooney ma ogromną wartość dla MU.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: