Birmingham – Chelsea 0:0

Dziesiąty mecz bez porażki i tym razem największa niespodzianka ligi zaszła za skórę tęskniącym za wygraną londyńczykom. Piłkarze Ancelottiego mogą zresztą być wdzięczni sędziemu Waltonowi za odebranie prawidłowej bramki Beniteza gospodarzom. Poza tym bezbramkowy remis był popisem Harta, który zapobiegł przynajmniej pięciu bramkom i po raz kolejny zwrócił na siebie uwagę dyrektorów sportowych.

Egzamin z gry przeciwko najlepiej poukładanej drużynie Premier League zdali, poza bramkarzem, także środkowi obrońcy Birmingham. Scott Dann i Roger Johnson byli aktywni, dobrze pilnowali napastników Chelsea, dobrze walczyli w powietrzu. Jak na 22- i 26-latka to już bardzo dużo. Do sukcesu gospodarzy nogi dołożyli oczywiście wszyscy piłkarze, ale wyróżnić można też Beniteza i Jerome’a – bardzo zdyscyplinowanych w schemacie McLeisha.

Menedżer Birmingham dobrze wiedział jak będą grali goście i przekazał tę wiedzę swoim piłkarzom. Pomocnicy, obrońcy, napastnicy, wszyscy dobrze ustawiali się, psując grę Chelsea – niemal bez pressingu. Samo to nie wystarczyło do remisu lub wygranej – ale na dodatek po błędach gospodarzy ratował Hart lub fatalna skuteczność Kalou, Lamparda i innych. W ofensywie Birmingham liczyło przede wszystkim na prostopadłe piłki do szybkich napastników. Jerome biegał przede wszystkim z przodu, często schodząc na skrzydła. Benitez grał bardziej z tyłu i kilka razy pokazał że ma bardzo szybkie nogi i potrafi zgubić przeciwnika na trzech metrach. Tym razem Bowyer nie strzelił bramki, mimo że kilka razy znajdował się blisko bezpańskich piłek.

Chelsea nie grała źle, bardziej brakowało szczęścia i spokoju w podbramkowych sytuacjach. Alex strzelił w poprzeczkę z niemal 40 metrów, poza tym świetne okazje zmarnowali Kalou i Lampard. Dobrze wypadł Sturridge – rozsądnie ustawiał się na boisku i posuwał atak pozycyjny drużyny do przodu. Miał jedną dobrą okazję bramkową, ale jej nie wykorzystał. Przyzwoicie grali Belletti i Malouda – ale było widać, że w pomocy brakuje Essiena, nie mówiąc już o Deco, Ballacku i Joe Cole’u – co pokazuje tylko, jak duży wybór w tej formacji ma Ancelotti. Chelsea grała swój standard w tym sezonie, czyli krótkie podania z próbą zagrania prostopadłego do Drogby lub centry z boku. Właśnie na to przygotował swoją drużynę McLeish.

Na zwycięstwo w większym stopniu zasłużyli gospodarze. Poza prawidłową bramką Beniteza z pierwszej połowy (sędzia widział spalonego), po pięknym rzucie wolnym Larssona swój zespół uratował Cech, i przy tym zderzył się ze słupkiem. Przychylności arbitra brakło też w 65. minucie, kiedy Johnson był faulowany w polu karnym przez Aleksa. W końcówce obrona BCFC nieco się pogubiła, ale po raz kolejny wykazywał się Hart. Jeśli do końca sezonu będzie grał właśnie tak, rzeczywiście ma szanse na wyjazd do RPA.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: