Athletic – Werder 0:3

To był pokaz dyscypliny, rozsądku i sprytu ze strony gości. Nawet jeśli piłkarze z Bilbao bardziej zaangażowali się w mecz, bardzo szybko stracili bramki i pożegnali się z wygraniem grupy. Werder imponował przede wszystkim konsekwencją w pressingu i umiejętnym rozbijaniem obrony Athletiku grą krótką piłką. Świetnie zaprezentowali się Naldo i Frings, którzy nie dawali szans napastnikom gospodarzy.

Z kolei konsekwencji bardzo brakowało zespołowi Caparrósa. W ich grze było wiele “szarpnięć” w ofensywie – szczególnie dzięki najaktywniejszym Muniainowi i Susaecie – ale brakowało ruchu napastników, a przede wszystkim – dobrych zagrań Yeste i Martíneza na środku pola. Na krytykę zasłużyła obrona, która po prostu nie radziła sobie ze sprytnymi i szybkimi Rosenbergiem i Pizarro. Na usprawiedliwienie gospodarze mogą powiedzieć, że przecież w składzie mieli tylko pięciu podstawowych graczy – a goście grali najmocniejszą jedenastką.

Athletic starał się na początku przejąć inicjatywę, ale mnóstwo problemów miał z dojściem pod pole karne Wiesego. Prędzej lub później ktoś podawał niedokładnie i piłkę przejmowali obrońcy. Masę problemów “Lwom” przynosił także bardzo agresywny pressing czwórki graczy Werderu – już wyprowadzając piłkę niezbyt zaawansowani technicznie obrońcy z Bilbao często ją tracili. Werder udanie zawężał pole gry, a w ofensywie sam grał krótkimi szybkimi podaniami na małej przestrzeni. Nadspodziewanie dobrze w tym elemencie gry radzili sobie: Frings, Jensen i Borowski – i w konsekwencji sporo dobrych podań dostawali napastnicy. Taki sposób gry był bardzo dobrym pomysłem Schaafa – nie nadążali za nim Baskowie.

Pierwsza bramka padła w 13. minucie. Wypracował ją Rosenberg, który po wejściu prawym skrzydłem, dośrodkował przed pole karne. W odpowiednie miejsce wskoczył Pizarro i znad głowy Amorebiety strzelił nie do obrony. Drugiego gola, także głową, strzelił Naldo po wrzutce z rzutu wolnego Oezila. Znów w polu karnym “swoich” piłkarzy pogubili gospodarze. Werder grał nadal spokojnie, doskonale wiedząc, jak osiągnąć cel. W 36. minucie w kontrataku Oezil podał do Pizarro, ten chciał mu prostopadle odegrać, ale piłka odbiła się od San Jose. Nie złapał jej Iraizoz, za to w krótki róg zdołał strzelił Rosenberg, który zasłużył na gola.

Od tego momentu zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki miał Athletic i stworzył nawet kilka okazji. W decydujących momentach zwykle jego ofensywni piłkarze niedokładnie podawali lub dawali sobie odebrać piłkę. Błyszczeli obaj środkowi obrońcy z Niemiec, szczególnie Naldo, który czasami także wyprowadzał piłkę. Piłkarzom Schaafa nie spieszyło się po przerwie do ataków, ale i tak mogli strzelić przynajmniej jednego gola. W 75. minucie na wolne pole wychodził Rosenberg, ale sędzia bezpodstawnie odgwizdał spalonego. Goście wygrali zasłużenie, ale Caparros po tym meczu będzie miał świadomość, że rezerwowi znacznie odstają od podstawowych graczy. W grze Athletiku brakowało też rozsądku – którym imponowali goście.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: