Sevilla – Betis 1:2

Ricardo Oliveira, którego transfer został dopięty na godziny przed końcem okna transferowego, wrócił do Betisu po 2,5 roku od razu w meczu derbowym. Trzeba przyznać, że powrót miał bardzo szczęśliwy. Zielono-biali pokonali Sevillę na wyjeździe 2:1 po raz pierwszy od 13 lat, a Brazylijczyk strzelił jedną z bramek.

Betis zagrał w najmocniejszym składzie. W Sevilli zabrakło kontuzjowanego Luisa Fabiano. Jego miejsce w ataku zajął Lautaro Acosta, który jak na razie nie miał wiele okazji by grać jako skrzydłowy. W tym meczu spisywał się nieźle, ale i tak został zmieniony już po 20 minutach drugiej połowy. Siłą przyzwyczajenia, albo pod wpływem instrukcji Manolo Jiméneza, często schodził na skrzydła i pomagał tam Capelowi i Navasowi. Cofał się też na środek by rozgrywać, ale generalnie był bardziej wysunięty do przodu niż Kanouté.

Sevilla grała większość akcji skrzydłami. Denerwujące dla jej fanów było na pewno to, że w pierwszej połowie często już obrońcy gospodarzy posyłali długie piłki (“Jak QPR lub Wimbledon 20 lat temu” – Jacek Laskowski). Z kolei Betis grał dużą część akcji środkiem – ale też kilka razy z dobrej strony w ofensywie pokazał się Nelson, który zupełnie wyeliminował z gry Capela.

W 25. minucie Sevilla po akcji Jesusa Navasa i strzale Romarica strzeliła gola – ale był spalony. Gra była dość brzydka, często przerywana brutalnymi faulami. Tuż przed przerwą niebezpieczeństwo pod bramką grającego 200. ligowy mecz Palopa stwarzali Sergio García i będący nadal w wysokiej formie Emana. Sevilla oddawała, jak to ujął Laskowski “strzały statystyczne”.

Po przerwie kluczowa była 69. minuta, kiedy czerwoną kartkę dostał, po typowym dla niego ostrym wejściu, Aldo Duscher. Już po minucie padła bramka dla gospodarzy. Pięknym podaniem na wolne pole popisał się Melli, Navarro nie dogonił Sergio Garcíi i Katalończyk w świetny sposób wykończył akcję. Kilka minut później mogło być 1:1, ale Renato nie wykorzystał zbytniego zaangażowania Ricardo w ustawianie muru i strzelił z wolnego obok bramki.

O wyniku przesądziła akcja Oliveiry, który po dokładnym podaniu Arzu strzelił z ostrego kąta między nogami Palopa. Przy tej akcji znów zaspał Navarro. W końcówce Sevilla dochodziła często do pola karnego, ale ostatnie podania były w większości niecelne. Już w doliczonym czasie gry honorowego gola strzelił głową Kanoute po centrze Navarro. Betis jednak zasłużył na zwycięstwo.

Podobne mecze:

Komentarze do tego wpisu: